Translate

UFO w kształcie V nad Kalifornią

niedziela, 2 października 2016

W czasie zaćmienia księżyca 27 września 2015 roku, trzech świadków w różnych miejscach w Kalifornii zaobserwowało dziwny obiekt na niebie.

Super Blood Moon  V Shaped UFO Sighted Over California Cities


Zdjęcia powyżej zostały zrobione przez trzy różne osoby w różnych częściach Kalifornii. Wiele osób dzieliło się tym fenomenem na facebooku udostępniając zdjęcia z dziwnym kształtem "V". Jeden ze świadków opisuję, że oglądał owe zjawisko przez ponad godzinę, gdzie przez ten czas chmury wokoło "V" zmieniały się, rozpraszały się pod przez podmuch wiatru. Jednak samo "V" stało nieruchomie w miejscu zachowując swój kształt. Świadek po ponad godzinie przerwał obserwację i poszedł spać. To coś było ogromne i widziane było przez wielu świadków

 











AGARTHA - ZAGINIONE KRÓLESTWO

poniedziałek, 26 września 2016



Agartha - legendarne królestwo, ziemia żyjącego ognia, ziemia cudu i żyjącego Boga, ziemia promieniującego Ducha. Hindusi zwali ją krainą Aryavartha (ziemia prawdziwych Arjan, ziemia zacnych i najbardziej wartościowych). Z tej krainy przyszła do nich Veda.

Argartha była dobrze znana wschodnim mieszkańcom, ale szukał jej też Hitler, nie jest obca światu wyprawa niemieckich badaczy w Himalaje w poszukiwaniu zaginionego królestwa Agarthy. Napisano o niej wiele książek.

Agartha lub Shamballa zamieszkała przez potężnych Mistrzów - Mahatma - spirytualnych Liderów wpływających na losy ludzi, którym uświadamiają egzystencję w fizycznym świecie i ukazują inny świat - wewnętrzny - sekretny i niezniszczalny. Uczą na czym polega zjednoczenie męskich i żeńskich aspektów, przebudzenie miłości i współczucia. Drzwi do ukrytych skarbów, potencjału potężnej energii ukrytej w Agarthcie znajduje się w Lhasie, w Tybecie.
Aby zrozumieć lepiej starą legendę o zagadkowej Agarthcie należy przenieść się do czasów Atlantydy. 25 000 lat temu kiedy Ziemia była pod panowaniem "Ciemnych Mocy" jedna z gałęzi Źródeł Światła chcąc przetrwać trudny okres weszła w podziemia budując system podziemnych tuneli, za pomocą których łączyli różne punkty, zalążki późniejszych miast. W ten sposób ułatwiali komunikację między Dziećmi Światła. Ich opiekunem był Sanat Kumara. W ten sposób powstało Królestwo Światła zwane Agarthą lub Shamballą. W tym miejscu wspomnę, że w czasie lemuriańskim również istniała w eterycznym planie Shamballa, która była spirytualną lampą dla podziemnej cywilizacji.
W podziemnym królestwie ludzie żyli w harmonii pomiędzy dwoma światami; spirytualnym i zaawansowanej atlantydzkiej technologii serwującej ludziom najwyższe ziemskie dobra. Mieszkańcy podziemi znali swój cel i kroczyli w jego kierunku co pozwoliło im żyć w dobrych harmonijnych związkach. Wszystko toczyło się dobrze do czasów kiedy Ciemne Moce zaatakowały Agarthę, wybudowały system wzmocnień wokół podziemnych tuneli chcąc w ten sposób osaczyć Dzieci Światła. Te informacje pochodzą z tybetańskiej Świętej Księgi Dżyan - opisują walkę budowniczych Światła z niszczycielską siłą, która przybyła z kosmosu.

Atakama w Chile
Mieszkańcy Światła zamieszkiwali wiele terytoriów na Ziemi na długo przedtem zanim Ciemne Moce napłynęły na ich tereny. Zostali zmuszeni do opuszczenia własnej ziemi, zaczęli drążyć podziemne tunele. System podziemnych tuneli połączył całą Ziemię. Zachodnia sieć tuneli zaczyna się pod pustynią Atakama w Chile, biegnie do Tiahuanaco - Cuzco - góry Shasta w Kalifornii, Grand Teton, wzdłuż zachodniego wybrzeża USA i Brytyjskiej Kolumbii w Kanadzie aż do Alaski, dalej przez Syberię, Mongolię, Chiny, Tybet, Azję Mniejszą i kończy się w Egipcie. Drugi system tuneli biegł na wschód USA, następnie pod Oceanem Atlantydzkim w kierunku góry Atlas w zachodniej Afryce, dalej pod pasmem górskim Ahagbar/Tibesti i kończy się w Wielkiej Piramidzie w Gizie.

Mata Grasso
Jednym z ważniejszych punktów w zachodniej sieci jest centrum Mata Grasso na pograniczu Boliwii - Paragwaju i Mount Shasta w Kalifornii.

Pustynia Gobi
Druga trasa himalajska, bardzo ważna, zajmowała terytorium pustyni Gobi, która w tym czasie była kwitnącym rajem.

W himalajskiej sieci znane są ważne centra: Taklamakan, Pamirs, Altai, Karacoram, Baltistan.


Ważne połączenia są pod płytą Chang Tang i Kunluns w Himalajach.

Po zatopieniu Atlantydy wiele grup zamieszkało w podziemnych tunelach. Ci, którzy przeżyli zagładę Atlantydy wzmacniało się naukową wiedzą wyniesioną z czasów rozkwitu tego lądu. Wzmacniali Agarthę i system tuneli, wykorzystywali stare maszyny Atlantów, przystosowując je do nowych podziemnych warunków. Aby ich plany mogły się zrealizować musieli uruchomić podziemne rzeki energetycznych strumieni. Wiedzę tą wynieśli ze starej atlantydzkiej technologii kryształów. Pozwoliło to im uzyskać "darmową energię", która dała połączenie podziemnym miastom, rozwinęli teleportację. Jak niesie legenda uruchomili galaktyczną flotę gwiezdną. Otworzyli wiele powietrznych baz na księżycu, Marsie i Planecie X.
System kanałów biegnący na wschód do Afryki jak mówi wiele źródeł został uszkodzony podczas zagłady Atlantydy, ale w okresie starożytnej Grecji wielu kolonistów podróżowało poprzez Atlantyk do Brazylii i na tereny dzisiejszego USA właśnie podziemnymi korytarzami, kontaktowali się z Agarthanami. Wiemy, że wiele kultur zaginęło w zagadkowy sposób; np. Majowie. Poszukiwacze legendarnej Agarthy są pewni, że Majowie dołączyli do zaginionego królestwa. Również Indianie Hopi mieli kontakt z Agarthanami.

Sanat Kumara
Agartha była bardzo aktywna. Jej Liderem był Minister Mądrości, członek Rady Dwunastu. Agartha nie jest dla świata czymś nowym, już w XIX wieku uczyła o niej H.P. Bławacka, która w fizyczny sposób kontaktowała się z Wniebowstąpionymi Mistrzami.

W czasie I i II Wojny Światowej świat przeżył inwazję Ciemnych Mocy. Tak I jak i II Wojna Światowa okazała się zwycięstwem Światła nad ciemnością. Wiele grup Ciemnych Sił osadziło się na terenach Chin, Indonezji, na Bliskim Wschodzie, w Afryce, w Meksyku, USA i jeszcze innych miejscach na Ziemi. Dzisiejsza okupacja Tybetu jest kontynuacją ich programu, zniszczenia spirytualnych więzi między Wschodem i Zachodem. W roku 1996 Ciemne Moce ponownie osłabiły moc Agarthy, trwało to do roku 2003.
Głównymi przedstawicielami Ciemnych Mocy są Dragoni-Smoki, przybywający na Ziemię z Gwiazdozbioru Smoka (Alpha Dragonis; Draco - smok), konstelacja znana wielu starożytnym kulturom, kojarzona z potworem reprezentującym siłę zła i chaosu, sprzeciwiającą się Bogu. W starożytnej Babilonii była to Tiamat a w Grecji Argos. W czasie Atlantydy mieli plan masowej kontroli ludzkości pod nazwą "Nowy Światowy Porządek". Używali manipulacji, stwarzali sztuczne konflikty pomiędzy poszczególnymi grupami etnicznymi, wywoływali wojny w celu aby się bogacić. Współcześni znawcy i obserwatorzy "Smoków-Dragonów" twierdzą, że obecnie na świecie mają główne siedziby; w Washingtonie, Brukseli i w Rzymie. Coraz częściej świat słyszy, że ludzkość jest kontrolowana poprzez nanoelektroniczną siłę, która wnika w człowieka myśli. Posądza się o to wiele społecznych grup: kościoły, masonów, grupy okultystyczne, new age, oczywiście ta sytuacja wywołuje wiele różnorodnych spirytualnych konfliktów. Lecz najmocniej wskazuje się na Iluminatów pragnących za wszelką cenę "Nowego Porządku Świata". Tylko Iluminaci są bezpośrednio połączeni z Mistrzami Ciemności mającymi wpływ na losy Ziemi.
Panowie Ciemności z Oriona miliony lat temu stworzyli rasę bytów, wytworów genetycznej inżynierii, które zawsze niosły na Ziemię niepokoje i wojny, w tym nuklearne. Właśnie oni wpływali na ludzkość w czasie panowania Atlantydy. Inkarnują się przeważnie w ludzkich ciałach. Prawdziwa ich natura i kształty odbiegają daleko od wyglądu człowieka. Miewają formy: pająków, robaków, insektów, węży, raptilianów. Ich największą motywacją jest kontrola nad całym stworzeniem, rozrzucają wokół złośliwości, terror, choroby i śmierć. Z reguły kontrolują ludzkość za pomocą implantów lub tworzą w ludzkiej świadomości "czarne dziury", wpływają na ich umysły i emocje. Implanty są programowanymi kryształami, które umieszczają w ludzkim ciele wśród wielu innych prawdziwych kryształów potrzebnych do funkcjonowania organizmu. Słyszymy coraz częściej zeznania ludzi, którzy mieli kontakty z UFO... zazwyczaj mają luki w pamięci, ale w czasie hipnozy przypominają sobie szczegóły dziwnych zdarzeń i operacji na ich ciałach. Zamontowane implanty wywierają silne działanie na pole elektromagnetyczne człowieka. Osobiście znam osobę, której dentysta usunął maleńki obiekt, jak sam się wyraził - implant. Ten człowiek nie miał najmniejszego pojęcia skąd on się wziął w jego jamie ustnej. Znane są też fizyczne przypadki ingerencji jednego człowieka na drugiego, wpływanie na jego psychikę. Na te tematy pisze w swoich książkach Dawid Icke. (LINK!)
Ciemne Moce swoją manipulacją dążą do rozłączenia Bliźniaczego Płomienia co prowadzi do zablokowania energii, w ten sposób otwiera się furtki do wszystkich zaburzeń psychicznych, w tym Multiple Personality Disorder - Wieloraka osobowość, następuje zahamowanie rozwoju duchowego. Najczęściej padają pastwą osoby, które same pomagają losowi - poprzez nadmierne zażywanie alkoholu, narkotyków ... etc ...zaniżanie wibracji niższych ciał przyciąga Ciemne Moce.
Pracownicy Światła pracują nad przywróceniem zniszczonych pól elektromagnetycznych. Odbudowują przerwane połączenie. Dzieci Świateł przybyły dzisiaj na naszą Planetę aby pomóc milionom ludzi. Według starej azjatyckiej legendy Żołnierze Shamballi nadejdą aby zniszczyć Ciemne Moce. Ten czas będzie wówczas, kiedy na Ziemi rozwinie się zaawansowana technologia, ludzie otworzą kanał "darmowej energii" i nastąpi rozwój zaawansowanej biotechnologii - klonowanie.

Jakże mało ludzi na świecie wie, co się wydarzyło między rokiem 1996-1999, jakże blisko Ciemne Moce były od zburzenia Królestwa Argathy.

Atlantyda była reprezentowana przez sieć Ciemnych Mocy i Dzieci Świateł o wyższych spirytualnych wibracjach, przez całe wieki ratują Planetę Ziemię i jej mieszkańców. Dzisiaj na Ziemi jest również podobna sytuacja, możemy tu spotkać przedstawicieli obu tych grup.

źródło: Link

Wampiry...

Niemartwi

Znalezione obrazy dla zapytania wampiry
Wierzono, że wampirami stają się zmarli kryminaliści lub ludzie, których śmierć zabrała nagle. Także samobójców i ofiary ataku wampira uważano za potencjalne wampiry. Osoby takie na ogół nie miały właściwego pogrzebu. Wierzono, że duch, który nie może pójść ani do nieba, ani do piekła, pozostaje aktywny w ciele zmarłego. Dlatego właśnie o wampirach mówiono „niemartwi". Najbardziej przerażające historie o wampirach pochodzą z Europy Wschodniej. Polskie wampiry podobno pławiły się we krwi wypełniającej trumny. O ich rosyjskich krewnych opowiadano zaś, że wysysały krew z samego serca ofiary. Większość wampirów jednakże wolała atakować szyję, przecinając skórę ostrymi jak brzytwa kłami. Wypijana krew konserwowała ciało wampira, dlatego nie rozkładało się ono w grobie. Wampiry działały w nocy. Pod osłoną ciemności wkradały się do pokoju, gdzie spała nie spodziewająca się niczego ofiara. Jeśli nie wypity całej krwi od razu, to na ogół powracały do tej samej osoby następnego wieczora. W mitologii kilku krajów europejskich, a także w Indiach, występują wampiry widma (duchy). Są one zazwyczaj niewidzialne, jednakże atakują ludzi z równą krwiożerczością jak wampiry, pozostawiając na ich ciele ślady ugryzień.


Zwyczaje wampirów


Wiara w wampiry była rozpowszechniona na całym świecie — od Węgier aż po Chiny. Jednak w różnych krajach różne były na ich temat wyobrażenia. Wierzono, na przykład, że wampiry mogą unosić się w powietrzu i zmieniać swój kształt, atakować nie tylko ludzi, ale i zwierzęta, i że są bezcielesnymi duchami. Gdzie indziej spierano się o to, co wprawia ciało wampira w ruch: zły duch czy dusza zmarłego, niezdolna do spoczywania w spokoju. A Cyganie europejscy wierzyli, że wampiry zostawiają kości w grobie, a ich ciała wyruszają na nocną włóczęgę, budząc śpiących, rozbijając różne przedmioty i czyniąc okropny hałas. Dokuczają takie bydłu, galopując na upatrzonych zwierzętach przez pola na złamanie karku.

Znalezione obrazy dla zapytania wampiry


Wstawanie z grobu


Nie wszystkie wampiry musiały rozgrzebywać ziemię, chcąc wydostać się z grobu. Niektóre w postaci obłoku mgły potrafiły przesączyć się przez trumnę i sześć stóp ziemi i dopiero na powierzchni przybierały ludzką postać. W takim wypadku jedyną oznaką miejsca spoczynku wampira była dziura w ziemi, przez którą wymykał się na zewnątrz. . Zamknięte drzwi nie były również przeszkodą. Jeśli framuga nie została natarta czosnkiem, wampir mógł znowu przybrać postać mglistego obłoku i prześlizgnąć się pod A większość legend opowiada o wampirach wypijających krew żyjącym. Jednak niektóre wampiry wysysały krew ludziom niedawno zmarłym, a nawet zjadały ich ciała. Posądzano je też o roznoszenie różnych chorób. A Wampiry niewidzialne były bardzo złośliwe i zawzięte. Rozbijały wszystko, co wpadło im w ręce i pluły dookoła krwią, zaś ofiary swe okrutnie biły, miotając nimi na wszystkie strony.


Rodzaje wampirów


Przez długie wieki ludzie żyjący w Europie bali się wampirów. Starożytni Grecy obawiali się podobnych do człowieka demonów, wypijających krew żywym istotom. Skandynawski lud Norse wierzył, że umarli ciągle żyją w swoich grobach, źli i mściwi. Po 1300 r. na Wyspach Brytyjskich o wampirach raczej nie wspominano, ale resztę Europy nawiedzały jeszcze długo. Na przykład w 1863 r. w Bułgarii panowała prawdziwa „epidemia" opowieści o wampirach. Kres jej położyła pewna wiedźma, która odkryła i zniszczyła złego ducha.


Nocne monstra


A Wieszcy, wampir rosyjski gryzł w grobie własne ręce i stopy, a o północy wymykał się, by atakować bydło, szukać krwi i dzwonić w dzwony kościelne. Wampir bułgarski przechodzi dwie fazy rozwoju. Przez pierwszych czterdzieści dni uczył się, jak wyrządzać zło. W tym czasie ciało jego było przejrzyste, a w ciemnościach wystrzeliwały z niego jasne iskry. Następnie wampir wstawał z grobu w dawnym ciele, ale wtedy miał tylko jedno nozdrze i długi ostry język. W Transylwanii, obecnie środkowej części Rumunii, zamieszkiwały wampiry zwane maronami. Mogły one przemieniać się w kota, psa, ropuchę lub ssącego krew owada. Umiejętność maskowania bardzo ułatwiała maronom atak, jako że ofiary nie spodziewały się niczego złego ze strony zwierząt Murona, przyłapanego w grobie w ludzkiej postaci, łatwo było rozpoznać po długich, ostrych paznokciach oraz po kapiącej z oczu, uszu, nosa i ust krwi. W Europie Środkowej wierzono, że dusza może opuścić ciało ludzkie jeszcze za życia i wstąpić w ciało zwierzęcia. Podobno niebezpiecznie było pójść spać z poczuciem pragnienia, bo dusza mogła opuścić ciało w poszukiwaniu napoju. Dusza taka przybierała na ogół postać myszy lub owada. A oto trzy rodzaje wampirów niemieckich: nenntoter, obwiniany o roznoszenie zarazy, wampir o cuchnącym, pokrytym wrzodami ciele, drakul, trup powołany do życia przez demona. Nachzehrer, miał niezwykłe obyczaje. Siedział w grobie trzymając mocno kciuk jednej ręki w drugiej, zawsze z lewym okiem szeroko otwartym i — głośno pochrząkując — pożerał własny całun.


Ochrona przed wampirami


Ludzie wynajdywali rozmaite sposoby ochrony przed wampirami. Różnego rodzaju maści i przedmioty miały odstraszać „niemartwych". Za najlepsze zabezpieczenie uważano jednak dziką różę, czosnek, ogień i krzyże. Co prawda, można było wampira zabić, ale najlepiej było w ogóle nie dopuścić do jego wyjścia z grobu. Ukąszona ofiara w momencie śmierci stawała się również wampirem. Pijąc krew wampiry hipnotyzowały ludzi. Mogły więc powracać wiele razy, nie bojąc się zdemaskowania. W Indiach odstraszaniem wampirów-widm zajmowali się zawodowi egzorcyści, zwani shaycana. Wampirem mógł stać się każdy; kto zmarł śmiercią gwałtowną i tajemniczą lub za życia był bardzo złym człowiekiem, mógł po śmierci powrócić jako żądna krwi bestia. Podejrzewano również każdego, kto odznaczał się niezwykłym wyglądem lub zachowaniem. W Grecji na przykład za oznaki „niemartwych" uznawano rude włosy i niebieskie oczy. Po śmierci ciało podejrzanego było zawsze bacznie obserwowane i pilnie strzeżone, zwłaszcza w ciemnościach.


Czuwanie nad trumną


Takie środki ostrożności były zachowywane w wielu częściach Europy w XV i XVI w. Światło słońca i księżyca uważano niegdyś za silne źródła życiodajnej energii. Również i dzisiaj, być może pod wpływem tego starego wierzenia, zaciąga się zasłony w pomieszczeniu, w którym znajdują się zwłoki. Jako stwory nocne „niemartwi" panicznie bali się światła i ognia. Przed domami zostawiano więc zapalone pochodnie, a w środku ogień płonący na kominku oraz palące się świece. Wampiry nie cierpiały zapachu czosnku i dlatego każdy, kto go unikał, budził podejrzenia. Wianki czosnku rozwieszano po pokojach, nacierano nim drzwi, ramy okienne, a nawet zwierzęta domowe. Szczególnie niebezpieczne dla nie pogrzebanych ciał były zwierzęta. Jeśli jakieś przeskoczyło przez trumnę, spoczywające w niej ciało nieodwracalnie przeistaczało się w wampira. Lustra zdejmowano lub odwracano do ściany; wierzono, że dusza zmarłego, która się w nim odbije, może już tam pozostać i później wyjść, by ożywić ciało. Jak grzebano wampiry... Prawdopodobnie niektóre zwyczaje pogrzebowe powstały kiedyś jako sposób zatrzymywania „niemartwych" w grobie. Do trumny wkładano lub rzucano na wieko kwiaty, by oplatały duszę zmarłego i nie pozwoliły jej nawiedzać żyjących. Najskuteczniejsze były dzikie róże. Groby były głębokie, a trumna przykryta grubą warstwą ziemi. Miejsce pochówku było oznaczone wyraźnie, istniało bowiem wierzenie, że nieboszczyk, nad którego ciałem ktoś przeszedł, przeistaczał się w wampira. Wierzono, że samobójcy na ogół stają się wampirami. Dlatego samobójców przebijano w trumnie kołkiem i grzebano na rozstajach dróg. Tak pochowany wampir nie mógł znaleźć drogi do domu i nie mógł nachodzić rodziny i przyjaciół. Na grobie wampira umieszczano ciężkie kamienie, aby nie mógł się spod nich wydostać. Tam, gdzie zamiast pojedynczego głazu leżał stos kamieni, wszyscy przechodnie dorzucali jeszcze kilka, żeby wampir nie puszczał się za nimi w pogoń. Odkryto wiele szkieletów przybitych do trumien gwoździami lub z połamanymi kośćmi nóg. Niektóre szkielety malowano farbą w kolorze krwi, w nadziei, ze sam kolor zaspokoi łaknienie wampirów.


W okolicach grobu


Ludzie, którzy podejrzewali, że nawiedza ich wampir, starali się odnaleźć na cmentarzu jego grób. Później podejmowali próbę zabicia krwiożerczej bestii. Sposobów było wiele; jednak najpowszechniej stosowanym było wbicie jednym uderzeniem kołka w serce. Czasami kołki zastępowano rozżarzonymi do czerwoności gwoździami, które wbijano również w głowę. Najskuteczniejszą metodą unicestwienia wampira było obcięcie mu głowy łopatą grabarza, wydarcie serca i ugotowanie go w oliwie. Ciało przybijano do trumny twarzą w dół. Pod ramiona podkładano krzyże z drewna wierzbowego, a grób pokrapiano wodą święconą, by odstraszyć złe demony, które mogły pobudzić wampira do życia. Usta wypełniano czosnkiem, aby wampir nie był w stanie kąsać. W grobie i na cmentarzu rozrzucano nasiona, wierzono bowiem, że wampiry musiały je dokładnie policzyć. Zabierało to im czas do świtu, a wtedy wampiry musiały wracać do grobów.


Epidemie dżumy a wampiry


Tysiące ludzi straciło życie w wyniku epidemii dżumy, które przetoczyły się przez Europę w wiekach średnich. Normalne życie często zupełnie zamierało. Budynki popadały w ruinę, zaniedbywano uprawianie ziemi, a ludzie masowo uciekali. Żadnego lekarstwa na epidemię nie było. W czasie epidemii dżumy pojawiało się znacznie więcej niż zwykle doniesień o wampirach, bo to właśnie one obwiniane były o roznoszenie tej strasznej choroby. Ofiary dżumy musiały być chowane szybko, ze względu na niebezpieczeństwo rozszerzenia zarazy. Ciała ich wrzucano do otwartych dołów na obrzeżach miast. Domy zarażonych były oznakowane krzyżami na drzwiach. Uważano, że dżuma wisi w powietrzu jak mgła, tak więc ludzie próbowali rozproszyć ją głośnymi hałasami i muzyką. Także bicie dzwonów kościelnych miało pomagać w rozpraszaniu mgły i w odstraszaniu wampirów. Wampiry odstraszano również za pomocą wielkich ognisk, zwanych „ogniskami potrzeby". Zwierzęta przeprowadzano przez dym i żarzące się węgle, a popioły rozrzucano po polach. Miało to ochronić inwentarz przed roznoszącymi dżumę wampirami. Wygłodniałe zwierzęta szarpały i zjadały zwłoki wrzucane do otwartych dołów. Zakrwawione ludzkie szczątki z kolei były uważane za dowód działalności wampirów. Jedna z odmian dżumy powodowała głęboki sen, który łatwo można było pomylić ze śmiercią, tak więc wielu ludzi było grzebanych żywcem. To były właśnie owe „ciała", które nie rozkładały się i próbowały uciec z grobu. Dla stłumienia odoru rozkładających się ciał palono słodko pachnące zioła. Dym też uchodził za środek odstraszający wampiry i rozpraszający w powietrzu dżumę. Ludzie powszechnie wierzyli, że wampiry roznosiły dżumę oraz powoływały do życia nowe wampiry. W miejscach nawiedzonych przez dżumę podejrzane zwłoki przebijano kołkami, odcinano im głowy oraz palono na popiół.


Historia Amolda Paole'a


W 1729 r. młody serbski żołnierz Arnold Paole został wysłany do odległej i nawiedzonej przez wampiry części Grecji. Pewnej nocy został zaatakowany przez jednego z nich. Jedynym ratunkiem było odnalezienie napastnika, zjedzenie ziemi z jego grobu oraz natarcie się krwią wampira. I Arnold przeprowadził taką „kurację, ale strach go nie opuścił. Zrezygnował ze służby w armii i powrócił do domu. Arnold zamieszkał w wiosce Mewgna. Wydawało się, że „kuracja" mu pomogła. W czasie żniw spadł z wozu i wkrótce zmarł. Został pochowany na miejscowym cmentarzu, ale nie spoczął tam w spokoju. To ponure zadanie zostało przeprowadzone pewnego zimowego dnia o świcie, w dziesięć tygodni po pogrzebie Arnolda. Grabarz wykopał trumnę w asyście urzędników ze stolicy i lekarzy wojskowych oraz miejscowych dygnitarzy. Zmarłego Arnolda widziano wędrującego nocą przez wioskę. Ludzie, którzy go ujrzeli, zapadali ciężko na zdrowiu; w ciągu kilku dni czworo z nich zmarło. Okoliczni mieszkańcy wpadli w panikę. W końcu zdecydowali, że zwłoki Arnolda należy wykopać i sprawdzić. Gdy trumna została otwarta, wszelkie wątpliwości zostały rozwiane — Arnold był wampirem. Ciało jego przesunęło się w kierunku jednej ze ścian trumny; urosły mu włosy i paznokcie, z ust spływała zaś świeża krew. Wyglądał jak człowiek żyjący. Zwłoki Arnolda musiały być poddane tradycyjnym w takich wypadkach zabiegom. Wieśniacy rozrzucili główki czosnku po jego ciele i odmówili modlitwy za jego duszę. Następnie któryś z nich jednym uderzeniem wbił mu w serce klin z drewna głogu. Z rany trysnęła szkarłatna, ciepła krew, chociaż pogrzeb odbył się przed ponad dwoma miesiącami. Ciało skręciło się w paroksyzmie bólu, a z ust Arnolda wyrwał się przeraźliwy jęk. Wykopano też cztery ofiary nocnych ataków Arnolda. W zachowanych do dziś raportach dotyczących tej sprawy nie ma jednak żadnej wzmianki na temat stanu, w jakim znaleziono ich ciała. Najprawdopodobniej jednak podejrzenia wieśniaków potwierdziły się. Postąpili bowiem z nimi w taki sam sposób jak z Arnoldem: ciała zostały przekłute głogowymi klinami i poobcinano im głowy. W końcu ciała wszystkich wampirów spalono. Wiedziano , że ogień nieodwracalnie niszczy wampiry. Kupa tlącego popiołu nie może zostać ożywiona. Wampira pozbawiona schronienia, zmuszony został przenieść się do świata duchów. Chociaż wszystkie wampiry przebite klinami, spalone i ponownie pogrzebane, to jednak po sześciu latach w wiosce wybuchła epidemia. Ludzie masowo zapadali na chorobę objawiającą się bladością i osłabieniem, jak gdyby z powodu utraty krwi. Ich śmierć następowała niespodziewanie — tak samo jak w wypadku ofiar Arnolda. Wieśniacy wiedzieli już, jak poradzić sobie z niebezpieczeństwem. Przybyła następna grupa specjalnych wysłanników z Belgradu, aby zbadać sprawę na miejscu. Sprawdzili każdy podejrzany grób i znaleźli dala wielu wampirów. Krwiożerczymi bestiami okazały się być nie tylko osoby dorosłe, ale także dzieci, a nawet niemowlęta. Wszystkie zwłoki pełne były świeżej krwi, postąpiono więc z nimi w rutynowy sposób. Popioły zostały wrzucone do rzeki, by uniosła je jak najdalej. Wieśniacy podejrzewali, że nową epidemię wywołali ci, którzy spożyli mięso zwierząt, zaatakowanych niegdyś przez Arnolda.

Wampiry duchy


Wampirem najczęściej stawał się zmarły ożywiony przez demona lub przez duszę, nie mogącą spoczywać w spokoju. Niekiedy wampir był tylko duchem lub zjawą i nie potrzebował ciała, by polować na krew. Taki wampir pojawiał się najczęściej tam, gdzie ludzie czcili duchy zmarłych przodków. Wiedźmy i czarownicy byli podejrzewani o to, że jeszcze za życia wysyłają swoje dusze, by kradły krew i wyrządzały ludziom krzywdę. Ciała ich zapadały w głęboki trans i nie budziły się, zanim nie powróciły do nich dusze. Łekimmu ze starożytnej Asyrii były to duchy ludzi, którzy nie zostali pogrzebani w sposób prawidłowy. Gdy zaczynał dokuczać im głód i pragnienie, a nie dostawały żadnych ofiar, zabierały się do wysysania krwi żyjących. Ich pojawienie się oznaczało pewną śmierć. Podstępnymi wiedźmami były civateteo z Meksyku. Mówiono o nich, że są duchami kobiet, które zmarły podczas porodu, dlatego z zemsty kradną dzieci i je zjadają. Wiedźmy te zbierały się na rozstajach dróg; tak więc ludzie zostawiali im tam różne ofiary, by ochronić własne dzieci. Australijscy aborygeni traktowali krew jako oznakę siły życia i dawali ją do picia chorym. Składali także ofiary z krwi duchom zmarłych krewnych (zwyczaj kaleczenia -się w czasie żałoby). Jeśli krew nie była dana dobrowolnie, duch gniewał się i sam ją wykradał.



Duch słonia afrykańskiego


Wiele afrykańskich plemion słało ofiary z krwi duchom przodków. Niektórym duchom wystarczała krew zwierzęcia ,o ile Jeśli nie otrzymały żadnej innej, powracały i siały choroby I śmierć między żyjącymi krewnymi. Duchy stawały się tym bardziej nieprzyjemne i niebezpieczne, Im więcej czasu minęło od dnia śmierci. Trzeba było bardzo uważać, by nie zrobić przypadkiem czegoś, co mogłyby poczytać za zniewagę. Niekiedy duchy powracały jako dzikie, pożerające ludzi zwierzęta.


Wampiry z Dalekiego Wschodu


Wiele chińskich legend o wampirach przypomina podania europejskie. Wierzono, że niektóre wampiry są demonami, inne zaś miały być ciałami zmarłych, ożywionymi przez ich dusze, zwane P'o. Pozostawały one podobno na ziemi bezpośrednio po śmierci, wtedy gdy nie mogły przeistoczyć się w wampiry. Każdy zmarły, którego dało nie uległo rozkładowi, był uważany za wampira. Nawet szkielety lub same czaszki mogły być opętane przez demony i przywrócone do życia. Chińskie wampiry często umiały latać; czasami żywiły się innymi zwłokami. Japońskie wampiry były wyjątkowo złymi duchami. Mogły przybierać kształty złośliwych i podstępnych zwierząt, np. straszliwych kotów o dwóch ogonach. Potrafiły też, po dokładnym ukryciu zwłok, przybrać postać swej ofiary.


Mu, ofiara wampira


Pewnego wieczora nauczyciel Liu powrócił do domu po robieniu porządków na grobach . Gdy następnego ranku żona poszła go obudzić, ku jej przerażeniu ujrzała, że leży w łóżku martwy. W ciele jego nie było ni kropli krwi. Nie było też Kłowy, którą wampir porwał, by później dokończyć krwawą ucztę. Żona Liu, krzycząc, wybiegła z domu, ale została szybko aresztowana i wtrącona do więzienia. Na pobliskim wzgórzu pewien człowiek zbierający drewno zauważył opuszczoną trumnę, leżącą blisko otwartego grobu. Ludzie, którzy przybyli, by zbadać tę sprawę, podnieśli wieko trumny. Wewnątrz znajdował się odrażający wampir. Był porośnięty zieloną sierścią, miał ostre kły i pazury, ale twarz jego była ludzka. Wampir ściskał w ramionach głowę nauczyciela.


Wampiry z dżungli


Krążyło wiele opowieści o stworach powracających krainy umarłych i grasujących w malajskich dżunglach. Wierzono, że niektóre wampiry- duchy mogły przybierać postacie zwierząt. W przeciwieństwie do wampirów europejskich zostały one powołane do życia przez czarowników do siania zła Według malajskiej legendy langsuir potrafił zmieniać się w sowę. Był to duch zmarłej kobiety, który, powróciwszy ze świata zmarłych, atakował dzieci i wypijał z nich krew przez dziurkę w tylnej części szyi.


Wampiry demony


Ten maleńki wampir, polonu, był nie większy niż najmniejsza kosteczka małego palca u ręki. Atakował ludzi z pomocą zamienionego w demona świerszcza, nazywanego pelesit. Potrafił się On wryć w ludzkie ciało, robiąc przejście dla polonga. W konsekwencji ofiara dostawała obłędu i w majakach widziała wokół siebie koty. Polong i pelesit były na ogół powoływane do życia czarami. Polong powstawał z krwi zamordowanego człowieka, trzymanej przez tydzień w butelce, nad którą czarownik wymawiał stosowne zaklęcia. Pelesit powstawał natomiast z języka martwego niemowlęcia. Demony te musiały codziennie otrzymywać świeżą porcję krwi. Jednym z najstarszych demonów dżungli był bajang, stwór pokazany poniżej. Przyjmował on postać tchórza albo jaszczurki. Niektóre bajangi były tworzone z duszy dziecka, które zmarło przy porodzie. W noc po pogrzebie czarownik przychodził na grób i — wyśpiewując magiczne zaklęcia — namawiał duszę do wyjścia z ciała. Gdy ktoś zapadał na tajemniczą chorobę, podejrzewano, źe stał się ofiarą bajanga. Głównymi symptomami jego ataku miały być omdlenia i konwulsje. Tak samo jak w wypadku wampirów, radzie starali się wytłumaczyć przyczyny nieznanych chorób działalnością bajangów. Jedynym sposobem unicestwienia bajanga było odnalezienie jego twórcy i unieszkodliwienie go. Wierzono, że gdy tonął ktoś mający władzę nad bajangiem, to demon w postaci jaszczurki uciekał przez nos .

źródło: Link

Wywiad z Henrym Deaconem - czyli cała prawda, którą ukrywa przed nami rząd: OBCE ISTOTY, ANOMALIE CZASOWE I ZAAWANSOWANE TECHNOLOGIE

niedziela, 4 września 2016

Klejcun, w swietle ponizszego wywiadu, stwierdzam, ze sie mylilem, zwracam honor. Wywiad przydlugi, ale chyba warty przeczytania.
OBCE ISTOTY, ANOMALIE CZASOWE I ZAAWANSOWANE TECHNOLOGIE Wywiad z "Henrym Deaconem"

Bill Ryan, Kerry Cassidy
Niniejszy wywiad jest transkry

PC ja rozmowy nagranej kamera wideo. Mezczyzna, który go udzielil, pragnie zachowac anonimowosc i aby uniemozliwic jego identyfikacje, nazwalismy go umownie "Henrym Deaconem", z uwagi na jego pewne podobienstwo do postaci z serialu telewizyjnego Eureka. Aby jeszcze bardziej utrudnic jego identyfikacje, pominelismy i/lub zmienilismy niektóre szczególy, dbajac przy tym o to, aby nie znieksztalcic zadnej przekazanej nam informacji.?Prawdziwe nazwisko Henry'ego i jego profesja zostaly pozytywnie zweryfikowane. Spotkalismy sie z nim osobiscie we wrzesniu 2006 roku. Ze zrozumialych wzgledów byl troche zdenerwowany i zarazem zdeterminowany z nami rozmawiac. W trakcie rozmowy kilkakrotnie reagowal milczeniem i znaczacymi spojrzeniami lub enigmatycznym usmiechem. Sprawial wrazenie szczerego i czasami nie mial pewnosci, co moze, a czego nie powinien mówic. Momentami czulismy, ze ujawnianie pewnych tajemnic w sposób uniemozliwiajacy jego wytropienie, sprawia mu radosc. Kilka dodatkowych szczególów uzupelnilismy na podstawie informacji, jakie przeslal nam juz po rozmowie w e-mailach. Project Camelot (projectcamelot.org)

PC (Project Camelot): Prosze opowiedziec nam troche o sobie, tyle ile pan moze.

HD ("Henry Deacon"): Jestem obecnie pracownikiem jednej z tych trzyliterowych agencji [bawi sie z nami w zgadywanke, dopóki nie odgadniemy, o która agencje chodzi, po czym potwierdzil nasz. domysl]. Przypuszczalnie sporo ryzykuje, rozmawiajac z panami, niemniej nie zamierzam ujawniac zadnych informacji, które sa moim zdaniem tajne i istotne dla bezpieczenstwa panstwa. Na przestrzeni wielu lat bylem zaangazowany w wiele przedsiewziec w róznych agencjach. Zeby przejsc od razu do meritum, powiem, ze mam wspomnienia, z których wynika, ze pochodze z innej planety, ale wszystko to jest zmieszane ze wspomnieniami z dziecinstwa jako ludzkiego chlopaka. To, co czuje, jest bardzo dziwne i trudne do wyjasnienia. Zawsze bez problemu intuicyjnie przyswajalem skomplikowane informacje naukowe i czesto rozumiem dzialanie zlozonych ukladów bez zadnego szkolenia. W zasadzie pracuje przy ukladach. Nie chce byc arogancki, ale znam wiele zaawansowanych informacji - naukowych i innych. Po prostu je znam. Nic wiecej nie moge powiedziec na ten temat.

PC: Czy moze pan udzielic nam jakichs wskazówek na temat agencji, w której pan pracuje?

HD: Nie, nie publicznie. Nie moga sobie na to pozwolic.

PC: Które z informacji, jakie pan posiada, sa wedlug pana warte, aby swiat je poznal?

HD: Jest tego tyle, ze nie bardzo wiem, od czego zaczac. Wiedzialem o zamachach z 11 wrzesnie dwa lata wczesniej, oczywiscie nie w szczególach, ale ogólnie. Mówilo sie o tym, o takim wydarzeniu, czyms, co mialo zmienic bieg gry. Wiem, ze zostala zaplanowana wojna miedzy Stanami Zjednoczonymi i Chinami, która ma wybuchnac w roku 2008. To tez ma charakter geopolityczny i nie ma i zwiazku z czarnymi operacjami jako takimi. O obu tych sprawach slyszalem tylko przelotnie i nie mam na ich temat szczególowych informacji.


PC: Czy chce pan powiedziec, ze Stany Zjednoczone i Chiny pracuja wspólnie nad zainscenizowaniem wojny?

HD: Pentagon zaczal ja planowac w roku 1998. Musza panowie zrozumiec, ze Chiny i Stany Zjednoczone sa w zmowie. Ta wojna jest wspólna operacja Stanów Zjednoczonych i Chin. Wiekszosc wojen jest aranzowanych w ten sposób i dzieje sie tak juz od pewnego czasu. Chca panowie jeszcze uslyszec cos równie nieprzyjemnego? Uslyszalem to od faceta, który sluzyl w jednostce zajmujacej sie pociskami rakietowymi rozmieszczanymi dla celów testowych na Pacyfiku i na Dalekim Wschodzie. Pociski byly dostarczane na miejsce przeznaczenia w mocno chronionych, szczelnie zamknietych pojemnikach. Po testach pojemniki sa odsylane z powrotem, równiez hermetycznie zamkniete, tyle ze puste - rzekomo puste. Pewnego razu czlowiek ten byl obecny przy otwieraniu takiego pojemnika. Okazalo sie, ze nie byl pusty. Byl wypelniony workami z bialym proszkiem.

PC: Kokaina?

HD: Pozostawiam to panów domyslnosci. Nie wydaje mi sie, by byl to cukier. Hipotetycznie mówiac, przeprowadzenie takiej operacji byloby z logistycznego punktu widzenia absolutnie bezpiecznym sposobem ominiecia wszelkich kontroli, komór celnych, przejsc na miedzynarodowych granicach i w portach oraz wszelkich innych punktów kontroli. To wrecz doskonaly sposób, tak jak to bylo w przypadku broni i amunicji, które przekraczaly kiedys granice w workach dyplomatycznych kursujacych miedzy konsulatami. Tak sie dzieje caly czas. 

PC: Czy nazwalby pan siebie fizykiem?

HD: Tak, aczkolwiek posiadam równiez inne specjalizacje. Tak, mozna powiedziec, ze jestem fizykiem. Specjalizuje sie w ukladach. Livermo-re1 jest dobrym miejscem na taka prace. Wszyscy tam sa profesjonalistami. Tam nikt sie nie bawi.

PC: Co moze pan powiedziec na temat obecnego stanu fizyki w kompleksie wojskowo-przemyslowym?

HD: Wyprzedza o dziesiatki lat fizyke glównego nurtu, te, której osiagniecia sa publikowane w powszechnie dostepnych periodykach. Sa tam prowadzone prace z niewiarygodnego wrecz zakresu, znacznie wykraczajace poza to, co znamy, co fizycy z domeny publicznej tylko sobie wyobrazaja.

PC: Czy moze podac pan jakies przyklady?

HD: [Dluga pauza] Jest w Livermo-re zadanie o nazwie Shiva Nova, w którym stosuje sie matryce gigantycznych laserów. To ogromne lasery, ogromne kondensatory, wiele terawatów energii, a wszystko to w budynku osadzonym na ogromnych sprezynach [rozklada ramiona, by pokazac ich rozmiary], wszystkie zogniskowane w malutkim punkcie. W ten sposób powstaje reakcja syntezy, która odtwarza pewne warunki panujace podczas prób z bronia jadrowa. To cos w rodzaju próby jadrowej w warunkach laboratoryjnych. Problem polega na tym, ze wszystkie wysokoenergetyczne wydarzenia podobne do tego powoduja rozdarcie czasoprzestrzeni. Zaobserwowano to juz w czasie wybuchów w Hiroszimie i Nagasaki i mozna to nawet zobaczyc na filmie. Nalezy patrzyc na to, co wyglada jak rozszerzajaca sie kula energii. Moge przeslac panom odpowiedni link, gdzie mozna to zobaczyc.2 Problem z tworzeniem rozdarc w czasoprzestrzeni, bez wzgledu na ich wielkosc, polega na tym, ze dostaja sie tam rzeczy, których nie powinno tam byc.

PC: Dostaja sie tam rzeczy?

HD: Tak, dostaja sie tam rzeczy. Rzeczy, które wszyscy znamy, o których dyskutuje sie w Sieci. Istoty i wplywy oraz wszelkiego rodzaju osobliwosci i moge panom powiedziec, ze stworzyly one ogromne problemy.

PC: Jakiego rodzaju?

HD: [Chwila ciszy] Problem polega na ich obecnosci i tym, co sie potem dzieje. Innym problemem jest to, ze powstajace pekniecie w czasoprzestrzeni narusza strukture czasu, bez wzgledu na to, czy sie tego chce, czy nie. Próbowano naprawic to i wszystko skonczylo sie skomplikowanym nakladaniem sie petli czasowych. Niektóre obce istoty staraja sie pomagac, a inne... inne nie. Kiedy przewidujemy przyszlosc, mozna mówic jedynie o prawdopodobnych i mozliwych przyszlosciach. To wszystko jest niezwykle skomplikowane i super-tajne. W zasadzie to panuje wielki balagan. Otworzylismy puszke Pandory Projektem Manhattan i do dzisiaj nie udalo sie nam znalezc sposobu na poradzenie sobie z konsekwencjami.


PC: Sprawa wielu linii czasu brzmi, jakby zostalo to wziete z Dana Bunscha. Czy moze pan to skomentowac?

HD: [Potrzasa przeczaco glowa] Nic nie wiem o tym... 

PC: W porzadku. Co jeszcze moze nam pan powiedziec na temat problemu z linia czasu?

HD: Tylko tyle, ze jest on nie rozwiazany. Ryzyko polega na tym, ze za kazdym razem, kiedy usilujemy sie z nim uporac, przybiera na sile. Za kazdym razem pogarsza sie.

PC: Czy obce istoty - przynajmniej niektóre z nich - sa podróznikami w czasie? Tak twierdzi Dan Burisch.

HD: Tak.?

PC: Czy wie pan cos o Projekcie Montauk?

HD: Spowodowal ogromne problemy i... wygenerowal 40-letnia petle. Nic nie wiem o Alu Bieleku. Sadze, ze czesc jego informacji to przypuszczenia. Ale cos w tym rodzaju rzeczywiscie mialo miejsce, eksperyment filadelfijski tez. W to wszystko bardzo zaangazowany byl John von Neumann.

PC: Montauk sie wydarzyl?

HD: Tak. To byl prawdziwy bajzel. Wytworzyli rozdwojenie czasu, którego wciaz nie mozemy naprawic. To samo odnosi sie równiez do Projektu Rainbow, gwiezdnych wrót... nad tym tez pracowali. Niektóre raporty na temat Montauk, te w Sieci, sa dla mnie nieprzekonywajace. Wdzialem zdjecia aparatury, która rzekomo uzywali - to tandeta, kupa rupieci.

PC: [Bill] Mam problem z tymi czasowymi portalami, poniewaz nie rozumiem, jak i dlaczego sa one zwiazane z planeta w okreslonym miejscu, kiedy przemieszcza sie ona w przestrzeni. Jesli w czasoprzestrzeni zostaje stworzony portal, to nalezaloby sie spodziewac, ze bardzo szybko pozostanie gdzies z tylu w wyniku obrotu Ziemi i jej przemieszczania sie po orbicie, a takze ruchu ukladu slonecznego wokól jadra galaktyki. Chodzi mi o to, ze wszystko bez przerwy porusza sie. Potrafi pan to wyjasnic?

HD: Nie, nie potrafie... ale rozumiem, o co panu chodzi, o to, ze portale utrzymuja sie w okreslonej lokalizacji. Sa jakby zakotwiczone do planety. Tak to juz jest. Nic mam pojecia, dlaczego nie zostaja z tylu lub po prostu nie odlatuja gdzies. Moze to sprawa grawitacji. Panów domysly sa równie dobre jak moje. Jeden z portali laczy nas z Marsem i jest to stale polaczenie bez wzgledu na polozenie Marsa i Ziemi na swoich orbitach. Mamy tam baze zalozona na poczatku lat 1960. Nawiasem mówiac, mamy wiele baz.

PC: Wiec juz zbadalismy Marsa...

HD: Oczywiscie, dawno temu. Czy widzieli panowie Altematiw Three (Trzecia Alternatywna). Jest tam troche prawdy. Nagranie z ladowania na Marsie bylo parodia, podobnie jak inne sceny, ale ogólnie jest w tym troche prawdy.

PC: Co jeszcze panu wiadomo jako fizykowi pracujacemu przy tego rodzaju zadaniach?

HD: Hm... Moze to panów zainteresuje, jesli interesuje panów fizyka. Wiedza panowie, co to jest sygnal nielokalny, kiedy dwie czasteczki znajdujace sie w róznych czesciach wszechswiata moga natychmiast komunikowac sie ze soba, bez wzgledu na dzielaca je odleglosc. Skonstruowano juz urzadzenia do porozumiewania sie na ogromne ?odleglosci i lokalnie przy wykorzystaniu metodologii, która uniemozliwia podsluch, poniewaz pomiedzy dwoma urzadzeniami nie przemieszcza sie nic, co mozna by przechwycic. Niemozliwe jest zlamanie szyfru lub podsluchanie, poniewaz nie przemieszcza sie zaden sygnal - nie ma sygnalu, który mozna by przechwycic i odkodowac. Urok tych urzadzen polega na tym, ze maja bardzo prosta budowe. Niezbedne do tego obwody mozna zbudowac w domowych warunkach, wykorzystujac tanie czesci, które kazdy moze kupic w sklepie. Mozna to zbudowac, pod warunkiem ze sie wie, jak to zrobic.

PC: Czy sa jakies inne zastosowania tego odkrycia poza lacznoscia?

HD: [Chwila zastanowienia} Tak.

PC: Co jeszcze moze pan nam powiedziec?

HD: Hm... Musze powiedziec, ze poczatkowo nie zdawalem sobie sprawy, ze sa panowie tymi, którzy stworzyli strone Serpo3. Pozwole sobie zaznaczyc, ze ona tak sie nie nazywala i watpie, by podróz zajmowala im dziewiec miesiecy. Oni tak nie podrózuja.

PC: Chce pan powiedziec, ze ma charakter natychmiastowy?

HD: [Chwila zastanowienia] Nie wydaje mi sie, zeby oni podrózowali w taki sposób, w jaki opisano to na stronie Serpo. Moze byly inne wyprawy. Moglo ich byc bardzo duzo. Ale wyprawy na duze odleglosci najlepiej odbywac przez portale. Wszystko inne jest... jest po prostu niewydajne.


PC: Chodzi panu o to, ze wykorzystali gwiezdne wrota?

HD: Przypuszczam, ze mozna to tak okreslic. Podejrzewam równiez, ze tym ukladem nie jest Zeta Reticuli. Wedlug mnie to mógl byc uklad Alfa Centauri. Wydaje mi sie, ze wspomnieli panowie o nim na stronie.


PC: Czy potrafi pan to jakos uzasadnic?

HD: No cóz, Zeta 1 i Zeta 2 sa polozone daleko od siebie. Alfa Centauri i Proxima Centauri znajduja sie z kolei dosyc blisko siebie. Alfa Centauri ma uklad sloneczny bardzo podobny do naszego, ale starszy. Planety sa na stalych orbitach. Sa tam trzy zamieszkale planety: druga, trzecia i czwarta... nie, chwileczke, piata, wydaje mi sie, ze druga, trzecia i piata.

PC: To niesamowite. Wie pan o tym za sprawa swojej pracy? Chodzi mi o to, czy natknal sie pan na te informacje w trakcie swojej pracy?

HD: Tak. To jest znane. Stosunkowo latwo tam dotrzec, niecale piec lat swietlnych, a to jest, jak panowie wiedza, bliskie sasiedztwo. Tamtejsi mieszkancy... sa bardzo podobni do nas. To nie Szaraki, sa tacy jak my. Ludzka forma jest bardzo rozpowszechniona we wszechswiecie.

PC: [Bill] Czy jedna z tamtych planet ma charakter pustynny? To wlasnie widzialem na zdjeciu, które opisalem. Dwa slonca nad pustynnym krajobrazem. To zrobilo na mnie duze wrazenie [patrz artykul na stronie Serpo].

HD: Tak. To pustynna planeta.

PC: Czy znany jest panu Projekt Zwierciadlo?

HD: Brzmi znajomo...

PC: To rodzaj techniki, o której opowiadal nam Dan Burisch. Umozliwia ona wglad w przyszlosc. Czy mial pan z tym stycznosc?

HD: Ta technika nie zostala opracowana u nas. Dostalismy ja albo pochodzi z pojazdu, który przejelismy. Nie pracowalem przy tym.

PC: Mówi sie, ze w Los Alamos maja wrota wykonane przez czlowieka. Czy wie pan cos na ten temat?

HD: [Pauzy na nas milczaco i usmiecha sie enigmatycznie].

PC: Co moze pan powiedziec o Los Alamos?

HD: Istnieje strona internetowa Los Alamos, która panom przesle. Prosze poszperac tam w dziale "gravity shielding" ("oslona grawitacyjna") itp. Tam jest wszystko.Byc moze przez pomylke znalazlo sie w ogólnodostepnym miejscu. Prosze doradzic ludziom zapis stron, jakie tam znajda, zanim zostana stamtad wycofane, gdy ukaze sie ten wywiad, jesli sie ukaze. W tej chwili mozna to bez trudu obejrzec. Trudno mi cos wiecej powiedziec.?

PC: Co moze nam pan powiedziec o obecnosci obcych istot?

HD: Prosze obejrzec film Wavelength (Dlugosc fali). Nakrecono go na podstawie prawdziwej historii. Widzieli go panowie? Nakrecono go na podstawie historii, która rozegrala sie w Hunter Liggett. Warto obejrzec.

PC: Nie widzielismy. Gdzie lezy Hunter Liggett?

HD: 145 kilometrów na poludniowy wschód od Monterey w Kalifornii. Swego czasu pracowalem w Fort Ord. Bylo to w latach 1970., kiedy sluzylem w wojsku, pracujac w CDCEC, czyli Combat Developments Command Experimentation Command. Testowalismy wtedy wszelkiego rodzaju urzadzenia i mieszkalismy w warunkach polowych. I nosilismy gogle chroniace przed promieniowaniem laserowym i rutynowo rozszerzano nam zrenice w celu sprawdzenia, czy nie doszlo do oparzen siatkówki. Nawet czesc bydla pasacego sie na polach nosila zmodyfikowane gogle. To byl najdziwniejszy z widoków, jakie mozna sobie wyobrazic. Pewnego dnia w czasie testów pojawil sie dysk który unosil sie dokladnie przed nami, nad polami, no i [pauza] zestrzelilismy go.

PC: Zestrzeliliscie ten dysk?

HD: [Potrzasa twierdzaco glowa] I w zadnym wypadku nie powinnismy byli tego robic. To nie ja osobiscie, ale cala grupa to zrobila. Nawiasem mówiac, mielismy te dziwna bron i wydaje mi sie, ze spanikowali, wydalo im sie, ze sa w kinie, czy cos w tym rodzaju. Dysk zostal uszkodzony i przechwycony razem z zaloga, i wlasnie wtedy przez chwile ich widzialem. Byli to mali bezwlosi humanoidzi podobni do dzieci. Mieli tez male oczy, ale nie takie wielkie w ksztalcie migdalów. Nie sadze, by ktos o tym wiedzial o ile wiem, nie ma o tym wzmianki w Internecie.

PC: To ciekawe. Nigdy nie slyszalem o tym incydencie.

HD: Wiekszosc pozostalych swiadków wyladowala w Wietnamie i wielu z nich zginelo. Mozliwe ze jestem jedynym swiadkiem, który jeszcze zyje... Nie wiem... Kiedys mialem oryginalne zdjecie obcej istoty. Pokazalem je pewnej kobiecie, bardzo zdolnej, która byla mikrobiologiem zatrudnionym w jednej z agencji. Przestraszyla sie jak cholera. Nie moglem uwierzyc, ze nie chce miec z tym nic wspólnego. To mi unancznilo, ze spoleczenstwo nie jest przygotowane na ujawnienie tej informacji, nawet naukowcy. Ta kobieta byla naprawde madra. Nie staralem sie przelamywac jej dziwnego oporu, po prostu nie chciala nic wiedziec. Byla, wiedza panowie, bardzo przerazona.

PC: Czy moze pan opisac istote, która byla na tym zdjeciu?

HD: Byla to mala istota o ciemnej skórze, jakby czarnej i pomarszczonej. Byla jedyna istota, która ocalala z wypadku, ale wkrótce potem zmarla. Miala samonaprawiajacy sie kombinezon. Byla to swego rodzaju tkanina lub cos w tym rodzaju, która sama sie naprawiala. Istota ta miala przy sobie jakies urzadzenie, cos w rodzaju zdalnego sterownika, które jej zabrano.

PC: Czy byla to istota, która ocalala z katastrofy?

HD: [Chwila przerwy] Nie... chodzi o to, ze to bardzo skomplikowane. To bardzo zlozone i mozliwe, ze nikt nie posiada pelnej informacji. Wiekszosc agencji nie wie tego, co wiedza inne agencje. Wszystkie informacje sa bardzo rozczlonkowane. Nikt nie rozmawia z nikim na te tematy. Czasami cale przedsiewziecia sa powtarzane kosztem, Bóg wie ilu miliardów, tylko dlatego ze nie wiedziano, iz ktos inny realizuje lub realizowal cos takiego. Wszystko jest trzymane w tajemnicy. Chodzi mi o to, ze jako naukowiec wiem, iz naukowcy maja czasami zwiazane rece, poniewaz nie moga sie swobodnie porozumiewac. Tak naprawde, to w ogóle nie moga sie porozumiewac [smieje sie]. A sa dziesiatki, setki tajnych zadan, oczywiscie tych najwazniejszych. To jeden wielki balagan. Prosze posluchac, jest wiele grup obcych istot i oprócz nich sa jeszcze nasi przodkowie. Sa petle czasowe w petlach czasowych i wszystko to jest przemieszane. Aby to wszystko jakos w glowie uporzadkowac, trzeba by chyba miec iloraz inteligencji na poziomie 190.?

PC: Prosze opowiedziec nam o petlach czasu. I przy okazji, chcielibysmy jeszcze raz zapytac, czy rzeczywiscie nie slyszal pan o Danie Burischu?

HD: Prosze mi wierzyc, ale nie przypominam sobie.

PC: W ubieglym miesiacu przeprowadzilismy z nim wywiad. Jest zaraz za Johnem Learem na stronie internetowej Projektu Camelot.

HD: Widzialem panów wywiad z Johnem Learem, rozmowe ozdjeciach Ksiezyca i sposobie, w jaki sa retuszowane. NASA robi to caly czas. Nawiasem mówiac, to ciekawy facet. Chcialbym sie kiedys z nim spotkac. Niewielu ludzi wie równiez o retuszowaniu obrazów radarowych przeznaczonych dla Ogólnokrajowej Sluzby Meteorologicznej [National Weather Service]. Nie chodzi mi o to, ze jest to robione recznie, ale o to, ze te obrazy sa filtrowane elektronicznie przy pomocy przeznaczonego do tego celu specjalnego oprogramowania. Niektóre ze sladów na radarze sa ogromne. Ponadto radar nie odnotowuje obiektów poruszajacych sie szybciej od okreslonej predkosci rzedu kilku tysiecy mil na godzine. Oprócz tego sa jeszcze inne slady, które sa usuwane.

PC: UFO?

HD: Oczywiscie. Czesto sa optycznie niewidoczne, a mimo to radar je wychwytuje. Sa tez widoczne w ultrafiolecie. Nie wydaje mi sie, by ludzie o tym wiedzieli.?

PC: Czy moze pan cos powiedziec o petlach czasu?

HD: Dobrze. [Dluga przerwa] W przypadku petli czasu chodzi o to, ze jest wiele równoleglych linii czasu, wiele odgalezien. Nie ma paradoksów. [Rysuje schemat.] Jesli ktos cofnie sie w czasie i zabije swojego dziadka-to ten paradoks, o którym wszyscy mówia - nie wystapi zaden paradoks. Kiedy cofa sie w czasie i zmienia przeszlosc, tworzy sie odrebna linie czasu, która stanowi nowe odgalezienie pierwotnej linii czasu. Na tej linii czasu ten ktos nie urodzi sie i nie bedzie istnial i w tym wzgledzie ten paradoks jest prawdziwy. Rozumieja panowie? Ale na tej linii czasu, na której ten ktos znajduje sie tutaj i teraz, istnieje i kontynuuje swoje istnienie. Nie ma paradoksu [dziadka]. To proste. Rozumieja panowie? Mamy do czynienia z róznymi odgalezieniami, swego rodzaju drzewem czasu. Zadne prawa nie zostaja naruszone. Wszystkie przyszle wydarzenia sa tylko mozliwosciami, nie sa pewnoscia. To wazne rozróznienie. To wszystko, co moge panom na ten temat powiedziec.

PC: Czy wic pan cos na temat smug na niebie?

HD: Te smugi wymyslil Edward Tel-ler i sa one efektem rozsiewania tysiecy ton aluminiowych mikroczasteczek w górnych warstwach atmosfery w celu zwiekszenia albedo planety, zdolnosci odbijania promieni slonecznych z powodu globalnego ocieplenia. Na innej planecie w podobnej sytuacji zastosowano mikroczasteczki zlota. Widocznie mieli duzo zlota. My zamiast zlota uzywamy aluminium. Czesciowa przyczyna globalnego ocieplenia jest efekt cieplarniany, który z pewnoscia pogarsza sprawe, ale glówna przyczyna jest zwiekszona aktywnosc Slonca i to ona stanowi prawdziwy problem.

PC: Dlaczego te informacje nie sa oglaszane publicznie? Wydaje sie, ze ludzie powinni i chcieliby to wiedziec i nie ma w tym zadnego zagrozenia dla bezpieczenstwa, jesli to, co pan mówi, jest prawda.

HD: Naukowo rzecz ujmujac, jest to ryzykowne przedsiewziecie. Nie jest dostatecznie rozumiane. Moze sie udac lub nie. Wszystko moze bardzo latwo ulec pogorszeniu. Moga tez byc uboczne skutki dla zdrowia, a takze dla pogody, i Bóg raczy wiedziec, jakie jeszcze. To ma wplyw na cala planete i mamy tu jednostronna niedemokratyczna decyzje, nie zwiazana z politycznym lub demokratycznym procesem, w postaci wdrozenia specjalnego poteznego technicznego przedsiewziecia, które wplynie na kazdego na naszej planecie. Jesli to nic jest kontrowersyjne, to nie wiem, jakie jest. Rozwiazaniem jest utrzymanie tego w tajemnicy. To normalne rozwiazanie w rodzaju odruchu kolanowego.

PC: Uda sie?

HD: Nie wiem.

PC: Czy ma to równiez zwiazek z wojnami pogodowymi?

HD: [Chwila przerwy] Tak, sa wojny pogodowe. Sily powietrzne zawladna pogoda nie pózniej niz za dwa lata.

PC: Co jeszcze moze nam pan powiedziec?

HD: Przeczytajcie panowie The Report from Iron Mountain (Raport z Zelaznej Góry). Wiekszosc tego, co tam napisano, jest prawda. Pracowalem w pewnym zespole w [usuniete]. Wezwali nas i przekazali raport. Dziwne bylo to, ze nie wiazalo sie to wcale z tym, nad czym pracowalismy. Pojawilo sie po prostu znikad i nikt z nas nie spodziewal sie tego. Facet oswiadczyl, i nigdy tego nie zapomne, poniewaz bardzo zapadlo mi to w pamiec, ze "sa wilki i owce, i my jestesmy wilkami". Potem kazali nam isc i przeczytac raport. Nie bylo zadnego wyboru i nadal go nie ma. Uwazaja, ze jest za duzo ludzi, i prosze sobie wyobrazic, ze maja racje. To prawda. ' Doszli do wniosku, ze trzeba sie ich pozbyc, i planuja rozwiazanie tego problemu. Tak sie sklada, ze nie sadze, by tak musialo sie stac. Pomijajac to, co dotad powiedzialem o klopotach z czasoprzestrzenia, problemem jest przeludnienie. To bardzo proste. Sa programy zmniejszenia swiatowej populacji dla dobra wszystkich. Moga panowie wierzyc lub nie, ale intencje sa sluszne. Wszystko zostalo zaaranzowane jeszcze przez Kennedy'ego. Wlaczono do tego korporacje RAND oraz jednego z Rockefellerów, zapomnialem tylko którego, przypuszczalnie Laurence'a.

PC: Eliminujac ludzi?

HD: W zasadzie tak. Sztuczne wirusy, które zostaly rozmieszczone przy wykorzystaniu szeregu srodków, sa trudne do wykrycia i zidentyfikowania i prawie niemozliwe do leczenia. Ludzie z publicznej sluzby zdrowia nie sa w stanie ustalic, co sie dzieje.

PC: A co pan osobiscie o tym sadzi?

HD: Mam bardzo mieszane odczucia. [Przerwa] Jako czlowiek z krwi i kosci jestem tym przerazony. Jako naukowiec, którego nauczono patrzec na problemy pod katem korzysci, szerokiego spojrzenia, musze stwierdzic, ze rozumiem ten punkt widzenia. Musza panowie zrozumiec, ze ja wcale tego nie bronie ani sie z tym nie godze. Po prostu komentuje z naukowego punktu widzenia. Problemy, przed jakimi stoimy na naszej planecie, sa tak ogromne, ze bardzo niewielu ludzi ma wyksztalcenie i doswiadczenie pozwalajace na ogarniecie calosci, by widziec to wszystko jednoczesnie w tym samym polu widzenia. Moja sytuacja jest inna i mam szanse postrzegania wielu tych spraw jednoczesnie ze wzgledu na nature mojej pracy. Wiekszosc ludzi w ogóle tego nie dostrzega, ja natomiast pracowalem w wielu agencjach i mam przed oczami szeroki obraz. Czy wiedza panowie, ze testowanie biologicznych i chemicznych srodków na obywatelach USA jest legalne? Wystarczy do tego tylko zgoda burmistrza miasta lub jego odpowiednika, albo jakiegos innego reprezentanta. Nikt o tym nie wie, ale mozna to sprawdzic. Prosze to sprawdzic. To wszystko jest bardzo precyzyjnie ukryte w przepisach prawnych i jest dostepne dla wszystkich. To wszystko tam jest.

PC: Ujawnil pan w tej rozmowie bardzo duzo nieprawdopodobnych informacji. Jak brzmi panskie najwazniejsze przeslanie skierowane do ludzi?

HD: Sluchajcie, panowie, nie chce nikogo szokowac, ale nic jestem tez optymista. Problemy, które stoja przed nami na tej planecie jako rasa, sa ogromne. Nie sadze, by wiekszosc normalnych ludzi byla gotowa i potrafila zrozumiec oraz chciala zmagac sie z ogromna skala i zlozonoscia tego wszystkiego. Maja wystarczajaco duzo klopotów z przezwyciezaniem trudnosci dnia codziennego, a te problemy sa na zupelnie innym poziomie. Przeludnienie jest naprawde najwiekszym zagrozeniem. Wszystko inne ma z tym zwiazek. Potrafie zrozumiec, ze wojsko bierze sprawe w swoje rece. Czy sadza, panowie, ze gdyby doszlo do pelnego ujawnienia wszystkich problemów i wszystkich proponowanych rozwiazan, rzeczywiscie pomogloby to komukolwiek z nas? Sadze ze nie. To jeszcze bardziej wszystko by skomplikowalo. Gdzies w glebi siebie tez uwazam, ze wszyscy powinni sie o wszystkim dowiedziec, w przeciwnym wypadku nie zgodzilbym sie na rozmowe z panami. Najistotniejsza rzecza, która chcialbym zakonczyc te rozmowe, jest to, ze mam nadzieje i chce wierzyc, ze my, ludzie, potrafimy dac sobie rade z tym wszystkim, jednak czasami budze sie z rana i watpie w to. Gdzies w glebi siebie chcialbym, aby ludzie dowiedzieli sie o wszystkich waznych sprawach, które sa trzymane z dala od nas wszystkich. Poza tym nie wiecie, panowie, jeszcze tego, czego wam nie powiedzialem.??0 prowadzacych wywiad: ?Bill Ryan i Kerry Cassidy stanowia zespól kryjacy sie za Projektem Camelot. Pelny tekst ich wywiadu z "Henrym Deaconem" mozna znalezc pod adresem [projectcamelot.org/livermore_physicist.html].Na tej samej stronie internetowej http:// projectcamelot.org znajduje sie równiez transkry

PC ja ich wywiadu z Danem Bunschem.
Z autorami skontaktowac sie mozna, piszac na adres poczty elektronicznej support@projectcamelot.org.
Przelozyl Jerzy Florczykowski

źródło: LINK

Gdynia, 1959 rok - Polskie Roswell?

sobota, 3 września 2016



NIEŻYWI LEKARZE NIE KŁAMIĄ

niedziela, 28 sierpnia 2016

Artykuł dr Joel Wolles nominowanego w 1991 roku do Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny

Tym wszystkim, którzy urodzili się lub mieszkali przez dłuższy czas na farmie muszę powiedzieć, że jesteście ludźmi mojego pokroju. Ja właśnie urodziłem się i wychowałem na farmie. Moi rodzice prowadzili hodowlę bydła rzeźnego. Jak wiecie zapewne, by móc zarobić na hodowli, należy produkować własną żywność. W związku z tym uprawiali kukurydzę i soję. Raz w tygodniu przyjeżdżał do nas na farmę specjalny samochód z urządzeniem, które rozdrabniało siano, kukurydzę i fasolkę. Do tego dodawaliśmy odpowiednią dawkę witamin i minerałów i dopiero taką mieszanką przez okres 6 miesięcy karmiliśmy nasze bydło, a następnie sprzedawaliśmy je do rzeźni. Ciągle zastanawiało mnie wtedy, dlaczego bydło, które karmione jest wyłącznie naturalną paszą, dostaje suplementy witaminy i minerały, a ludzie nie. Kiedy zapytałem o to mojego ojca otrzymałem wielce naukową odpowiedź: - Nie gadaj tyle, tylko bierz się do roboty. Pytanie to jednak nie dawało mi spokoju. Po ukończeniu szkoły średniej poszedłem na uniwersytet i skończyłem specjalizację żywienia zwierząt. Na weterynarii, znalazłem wreszcie odpowiedź na moje pytanie.
- To proste. Rolnicy nie mają dodatkowych specjalnych ubezpieczeń medycznych dla zwierząt i nie stać ich na kosztowne leczenie i operacje. Stosują więc niezwykle tani, prosty i skuteczny zabieg. Mianowicie podają zwierzętom odpowiednie suplementy. Dowiedziałem się, że podając witaminy i minerały zapobiegamy ewentualnym chorobom hodowlanych.
Po skończeniu weterynarii pracowałem w Afryce przy leczeniu różnych zwierząt, również tych wielkich, jak słonie, żyrafy i nosorożce. Po dwóch latach takiej pracy, otrzymałem telegram z St.Luise z zapytaniem, czy nie chciałbym pracować jako weterynarza w tamtejszym ZOO. Otrzymało ono bowiem 4,5 miliona dolarów, od rządu na przeprowadzenie specjalnych badań na zwierzętach, które zdechły w sposób naturalny. Chodziło o to, aby odkryć przyczynę ich śmierci.
Przyjąłem tę posadę i zacząłem pracować w różnych ogrodach zoologicznych w USA. W swoich badaniach miałem zwracać szczególną uwagę na zwierzęta, które były wyczulone na zmiany zachodzące w środowisku naturalnym. W latach 50 dopiero zaczęliśmy się uczyć o wpływie zanieczyszczonego środowiska na organizmy żywe.
W ciągu 12 lat przeprowadziłem 17,5 tysiąca sekcji zwierząt 450 różnych gatunków, a także uczestniczyłem w sekcjach ponad 3 tysięcy ludzi żyjących wcześniej w okolicach interesujących mnie ogrodów zoologicznych. Dzięki tym badaniom dokonałem odkrycia, że wszystkie zwierzęta i wszyscy ludzie, którzy umarli w naturalny sposób, umarli z braku podstawowych składników odżywczych, jakimi są witaminy i minerały. Pomimo że napisałem na ten temat wiele rozpraw naukowych oraz książkę, oraz referowałem ten temat na wielu spotkaniach, nie mogłem wzbudzić należnego zainteresowania i właściwych w tym względzie reakcji. W latach 50 nikt nie ekscytował się sprawami żywienia. Zrozumiałem wtedy, że powinienem zostać lekarzem, aby wiedzę uzyskaną przy leczeniu zwierząt móc wykorzystać do właściwego leczenia ludzi. Ukończyłem więc studia medyczne i przystąpiłem do pracy jako lekarz. Pracowałem w tym zawodzie przez 12 lat. Dzisiaj chcę państwu opowiedzieć, w jaki sposób zastosowałem prawidłowe żywienie do leczenia pacjentów, a przede wszystkim do zapobiegania chorobom. Jeśli z tego co przeczytacie, weźmiecie choćby tylko w 10%, to zaoszczędzi Wam to mnóstwa problemów, bólu i pieniędzy, co wiąże się z chorobami i ich leczeniem. Będziecie mogli korzystać z życiowego potencjału przez długie lata, ciesząc się dobrym zdrowiem i kondycją.
Genetyczny potencjał życia człowieka wynosi bowiem od 120 do 140 lat. Obecnie żyje pięć grup ludzi, gdzie średnia życia wynosi 120-140 lat. Jedną z takich grup są narody Tybetu i Zachodnich Chin. Inni żyją w Pakistanie, Gruzji i Azerbejdżanie. W 1973 r. Nationale Geografic poświęcił cały numer pisma długowiecznym. Jest ich około 35, w tym dwunastu z Azerbejdżanu. Mieszka tam m.in. kobieta, która ma 136 lat. Na zdjęciu siedzi ona z wielkim kubańskim cygarem i szklanką wódki, a wokół niej tańczą dzieci, które mają 110-120 lat. Ta kobieta nie leży w przytułku dla starców, nie musi płacić za opiekę nad nią, jest pełna energii i radości. Inne ze zdjęć pokazało Armeńczyka zbierającego tytoń na polu. Miał on wtedy 167 lat i był wtedy najstarszym człowiekiem na świecie. W południowym Peru, nad jeziorem Titicaca, żyje plemię indiańskie o takiej samej nazwie. Średnia długość życia wynosi u nich 120-140 lat.
W maju 1995 roku najstarszą osobą w USA była Margaret Smyth, która umarła w wieku 115 lat. Okazało się, że przyczyną jej śmierci było niewłaściwe odżywianie się, czyli brak odpowiednich składników w dostarczanym organizmowi pokarmie, a szczególnie wapnia. Doprowadziło to do osłabienia kości i w rezultacie złamania nogi. Poza tym podążyły inne choroby. Córka zmarłej powiedziała, że matka przed śmiercią miała chorobę łaknienia, podobnie jak kobiety w ciąży, tzw. zachcianki. Wódz ludów Nigerii miał 126 lat. Jedna z jego licznych żon opowiadała, że w tym wieku miał wszystkie swoje własne zęby. Można przypuszczać, że inne narządy też miał na swoim miejscu i też sprawne. Inny człowiek w Syrii umarł w wieku 136 lat. On też znalazł się w Księdze Rekordów Guinnessa. Ale nie z powodu długowieczności, lecz dlatego. że ożenił się ponownie w wieku stu pięciu lat i potem spłodził jeszcze dziewięcioro dzieci.
W listopadzie 1993 roku wyszła na powierzchnię grupa ludzi, która spędziła dwa lata pod ziemią w odpowiednio przygotowanych warunkach sanitarnych oraz w zakresie tlenu, oświetlenia i pożywienia. Trzy małżeństwa biorące udział w eksperymencie zostały następnie poddane wszelkim możliwym badaniom na uniwersytecie w Kalifornii które wykazały, że gdyby nadal odżywiali się w ten sposób i przebywali w tak zdrowym środowisku, mogliby dożyć 160 lat. Obecnie średnia długość życia Amerykanów wynosi 75,5 roku, w tym lekarzy tylko 57 lat. Z tego można wyciągnąć prosty wniosek, że jeśli ktoś chce żyć przeciętnie 20 lat dłużej, niech podaruje sobie studia medyczne i zawód lekarza.

Jeżeli chcecie dożyć 120-140 lat, są tylko dwie podstawowe rzeczy, które musicie zrobić:
- Po pierwsze chronić się przed wypadkiem, nadmiernym piciem i paleniem, przed rosyjską ruletką oraz przed lekarzami. Tak, do tej wielkiej grupy niebezpiecznych rzeczy zaliczam również wizyty u lekarzy.
To bardzo mocne oświadczenie pragnę podeprzeć raportem grupy ludzi ze stycznia z 1993 roku, w którym ogłoszono wyniki specjalnych badań prowadzonych przez trzy lata w szpitalach amerykańskich nad przyczynami zgonów pacjentów. Pozwolę sobie zacytować fragment tego raportu: "...300 tysięcy ludzi było rocznie mordowanych w szpitalach amerykańskich, z powodu źle wykonywanej pracy lekarzy...". Raport nie twierdzi, że zgony były przypadkowe, że ktoś się gdzieś przewrócił, udusił itp. Nie twierdzi, że były one wynikiem zaniedbania bezpieczeństwa. Podaje jednoznacznie: " Było mordowanych ". Jeśli oni używają słowa mordowani, to rozumieją to dosłownie. W tym są np. te przypadki, kiedy lekarz pomylił przecinki, umieścił niewłaściwą dawkę lekarstwa lub w ogóle podał złe lekarstwo, postawił złą diagnozę itd. Raport oświadcza jednoznacznie - 300 tysięcy ludzi zostało zamordowanych. Jeśli porównamy to z liczbą tych, którzy zginęli w czasie wojny wietnamskiej, gdzie strzelano, bombardowano, używano napalmu, liczba będzie przerażać jeszcze bardziej. W ciągu 10 lat wojny w Wietnamie zginęło 56 tysięcy ludzi, czyli rocznie ginęło przeciętnie 5600. I wtedy tysiące ludzi demonstrowało przeciwko wojnie. Dziś 300 tysięcy jest mordowanych, jak orzeka raport i przyjmujemy to jako normalne. Nikt nie protestuje przeciwko temu. Nikt nie urządza demonstracji. Nikt nie wznosi haseł, nie taszczy transparentów z napisami: - Boże chroń nas przed lekarzami i współczesną medycyną.
- Drugą sprawą jest robienie rzeczy pozytywnych. Zaliczam do nich przede wszystkim dostarczanie organizmowi odpowiednich suplementów, witamin i minerałów.
Nasz organizm potrzebuje dziennie 90 składników odżywczych, które powinien pobierać z codziennego pożywienia. W tym powinno się znajdować: 60 minerałów, 16 witamin, 12 podstawowych aminokwasów i 3 podstawowe tłuszcze. Dłuższy niedobór któregoś z tych składników może prowadzić do różnego typu chorób. Nie wszystkie z nich, pożywienie dostarcza organizmowi w optymalnych ilościach.
W trakcie studiów i później, w trakcie wielu badań, pytałem ludzi, czy zażywają jakieś witaminy. Wielu zapytanych odpowiadało, że tylko witaminę C. Innych najczęściej nie znali. Sprawą prawidłowego odżywiania nie interesują się lekarze, zajęci leczeniem chorób wywołanych często niedoborem witamin i minerałów. Na co dzień, zajmują się tym reklamy w środkach masowego przekazu, które karmią nas najczęściej zwykłym śmieciem lub wręcz truciznami.
6 kwietnia 1992 roku w miesięczniku Time ukazał się artykuł zatytułowany "Potęga witamin". Przedstawione zostały w nim najnowsze badania naukowe, które wykazują potężny wpływ witamin, jeśli chodzi o zapobieganie chorobom serca, nowotworom oraz szybkiemu starzeniu się. Jest tam aż sześć stron poświęconych temu tematowi, i wśród nich, tylko jedna negatywna wypowiedz lekarza, którego autor tekstu zapytał, co sądzi o wypełnianiu naszej diety witaminami i minerałami. Odpowiedz brzmiała: "...branie dodatkowo witamin i minerałów nie robi nic dobrego dla Twojego organizmu...". Wszystkie potrzebne składniki możemy pozyskać z normalnego pożywienia. Jeśli będziemy je przyjmować dodatkowo, będziemy mieli tylko droższy mocz. Ludzie z Missouri powiedzieliby po prostu: "Nie ma potrzeby sikać dolarami". Czy ta wypowiedź jest prawdziwa? Muszę wam powiedzieć, że po tych moich 17,5 tysiącach sekcji na zwłokach zwierząt i ludzi, osobiście jestem gotów każdego dnia wysikiwać pół, czy dolara dziennie, gdyż jest to i tak najtańsze ubezpieczenie, jakie można sobie wyobrazić.
Jeśli nie zainwestujesz w swoje zdrowie i zdrowie naszych bliskich, będziecie musieli wydać duże pieniądze na leczenie siebie i swojej rodziny u lekarzy takich, jak cytowany powyżej.
Będziecie spłacać domy, mercedesy, wakacje swoich lekarzy i firm ubezpieczeniowych. Bierzcie przy tym pod uwagę, że z tych pieniędzy ani jeden cent nie pójdzie na badania, lecz wszystkie do prywatnych kieszeni. Owszem, władzę każdego kraju wydają dużą ilość pieniędzy na badania medyczne, ale idą one z budżetu, który zasilany jest przecież naszymi podatkami. Rząd amerykański wydaje obecnie około 1,3 biliona dolarów rocznie na badania zdrowotne. Przy okazji chcemy Was uświadomić, że gdybyście tych samych ubezpieczeń i systemu medycznego używali dla zwierząt, to jeden hamburger kosztowałby 250 dolarów. Gdyby natomiast odwrócić tę sprawę, to wtedy miesięczne ubezpieczenie na pięcioosobową rodziny kosztowałoby tylko 10 dolarów. Poprzez system ubezpieczeń medycznych, bardzo dużo agentów ubezpieczeniowych i lekarzy uczyniliśmy bardzo bogatymi ludźmi. To jest dług, który oni powinni kiedyś nam spłacić. Może powinni zrobić to, co producenci samochodów robią w stosunku do właścicieli samochodów i samych aut. Zdarzało się kilkakrotnie, że firmy samochodowe ściągały z całego kraju sprzedaną partię aut, gdyż odkryto w nich poważną usterkę. Tak było np. z Fordem, który kilka lat temu umożliwił pełną przebudowę, naprawę lub zwrot samochodu Pinto, bowiem wypuszczono je z istotną wadą. Tu zabija się 300 tysięcy ludzi rocznie i nie słyszymy nawet słowa - Przepraszam.
Wielu lekarzy powinno wezwać swoich pacjentów i naprawić to, co zepsuli. W zasadzie powinni wezwać tych, których leczyli z wrzodów żołądka. Prawdopodobnie wszyscy albo prawie wszyscy ludzie, w tym również lekarze, twierdzą. że głównym powodem chorób wrzodowych jest stres. Weterynarze już 50 lat temu wiedzieli, że wrzody są wywołane bakterią znaną dobrze specjalistom. Rolników nie stać na kosztowne leczenie zwierząt hodowlanych, kosztowne operacje i dlatego swoje bydło i trzodę leczą i chronią zupełnie inaczej, a przy tym znacznie taniej i skuteczniej. Weterynarze już dawno wiedzieli, że wrzody żołądka są leczone szczątkowymi ilościami minerałów, z dodatkiem odpowiedniego antybiotyku. Takie lekarstwo leczy wrzody natychmiast. Leczenie wrzodów żołądka świni kosztuje dzięki temu 5 dolarów, a nie setki czy tysiące, jak u ludzi. W 1974 roku Amerykański Instytut Zdrowia podał oficjalnie, że wrzody żołądka nie są wywoływane stresem, lecz bakterią, dokładnie tą samą, która już dawno była leczona u zwierząt. Podano również, że mogą być leczone przy pomocy takiego samego lekarstwa. Można się więc wyleczyć za 5 dolarów, albo pójść na bardzo drogą operację.
Jedną z chorób powodujących dużą liczbę zgonów u ludzi jest obecnie rak. Łącznie z rachunkiem za leczenie raka, lekarze powinni dawać Wam kopię artykułów na temat nowotworów. We wrześniu 1993 r. Nationale Country Instititute prowadził, wraz z Uniwersytetem w Harvardzie, badania nad problemem nowotworów. Dzięki nim odnaleziono sposób odżywiania się, który zapobiega tej chorobie. Obiektem badań NCI i Uniwersytetu Harwardzkiego były rejony Chin, w których odnotowano szczególną zachorowalność na nowotwory. Do badań przystąpiło 29 tysięcy ludzi. Podawano im przez pięć lat różnego typu witaminy i minerały, sprawdzając wpływ tych suplementów na stan ich zdrowia. Pacjentom tym podawano dawki dwa razy większe, niż są przewidziane dziennie dla człowieka. W grupie która zażywała witaminy E, C i beta karoten, aż 13% ludzi uciekło ze szponów raka. Jeśli chodzi o typ raka, który powodował największą śmiertelność w tej prowincji, czyli rak żołądka, poprawa była jeszcze większa, bo aż 21 %. 21 % z tych którzy mieli umrzeć - żyło. Są to bardzo dobre wyniki, biorąc pod uwagę, że w tej dziedzinie za dobrą uważa się poprawę o pół procenta. Uważam że każdy lekarz, powinien wysłać do swojego pacjenta kopię wyników tych badań..
Dwukrotny laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny Rohn Spohring twierdzi, że jeśli chcemy zapobiegać powstawaniu raka oraz go leczyć, musimy przyjmować 10 000 mg witaminy C dziennie. Noblista ma dzisiaj 94 lata, cieszy się dobrym zdrowiem i świetną kondycją. Pracuje po 14 godzin dziennie na uczelni w San Francisco i na swojej farmie. Lekarze, którzy wyśmiewali się kiedyś z diagnozy noblisty, zmarli 35 lat temu. Komu będziesz wierzyć? Tym, którzy umarli? Wybór należy do ciebie.
Prawie co druga osoba w wieku powyżej 70 lat choruje dzisiaj na chorobę Alzheimera. Weterynarze i rolnicy już od 50 lat dokładnie wiedzieli jak chronić przed tą chorobą zwierzęta. Wystarczy podać im witaminę E, by przeciwdziałać chorobie. W sierpniu 1992 roku Uniwersytet w San Diego wydał artykuł, w którym napisał między innymi, że witamina E obniża zaniki pamięci. Zadajmy sobie wobec tego pytanie: - Czy mamy leczyć się u weterynarzy?
Lekarze przyjmujący pacjentów z kamieniami nerkowymi, w pierwszej kolejności zalecają zaprzestanie spożycia mleka i jego przetworów. Czyli zmniejszają dostarczaną organizmowi dawkę wapnia. Lekarze sądzą, że te kamienie nerkowe to odkładające się wapno pochodzące z jedzenia. Kiedy brakuje w pożywieniu wapnia i magnezu nasz organizm pobiera wówczas te składniki z kości, które wtedy rzeszotują się, gdyż jest na niego duże zapotrzebowanie i odkłada go w nerkach. Już tysiąc lat temu wiedziano, że aby zapobiec kamicy nerkowej u zwierząt podaje im się zwiększoną ilość wapnia i magnezu. Krowy i owce przy kamieniach nerkowych po prostu zdychają. A my? My zwijamy się z bólu.
Jakieś 5 lat temu postanowiłem zbierać wyniki sekcji zwłok lekarzy i prawników. Przyjrzyjmy się temu. Przeciętna długość życia lekarzy jest 57 lat, podczas gdy przeciętnego Amerykanina wynosi 75,5 roku. Właśnie ta grupa krótko żyjących ludzi uczy nas, co wolno, a czego nie wolno. Jednocześnie obok nas żyją ludzie do 120-140 lat, a my ich nie zauważamy i nie pytamy o receptę na długowieczność. Kto powinien być dla ciebie autorytetem ? Krótko żyjący lekarz, czy 140-latek cieszący się dobrym zdrowiem i kondycją?
Wiele chorób i zaburzeń w pracy organizmu spowodowanych jest niedoborem miedzi. Np. siwienie włosów, powstawanie zmarszczek, .obwisła skóra, rozszerzenie żył, które prowadzi często do zgonu. W wielu przypadkach można rozwiązać czasowo te problemy idąc na operację plastyczną, ale czy nie jest o wiele taniej i bezpieczniej zażywać suplementy zawierające miedź.
Warto jest zadbać o swoje serce, którego wymiana kosztuje 750 tysięcy dolarów. Jeśli go nie zabezpieczysz, bo nie chcesz mieć drogiego moczu, może czekać cię przygoda za cenę życia.
Rolnicy dobrze znają chorobę łaknienia. Objawia się ona bowiem u zwierząt bardzo często. Np. krowy oddając mleko pozbawiają się dużych ilości wapnia i magnezu, i liżą wtedy ziemię, kamienie, mury obory wybielone wapnem. Dobry rolnik wie, że należy podać im wtedy dodatkowo minerały, bo jeśli tego nie uczyni to musi liczyć się z budową nowej obory. U ludzi widzimy tę chorobę równie często. Choroba łaknienia czegoś z powodu niedoboru pewnych substancji w organizmie widoczna jest szczególnie u kobiet w ciąży. Potrafią one np. zbudzić się w środku nocy i ku zdziwieniu męża wysłać go do nocnego sklepu po lody śmietankowe. Brakuje im wtedy składników mineralnych, pobieranych z ich organizmu, przez organizm dziecka. Niejednokrotnie można zaobserwować dziecko zjadające ziemię lub tynk ze ścian. Nie jest ono psychicznie chore, lecz po prostu odczuwa niedobór minerałów.
Jeśli zobaczycie u siebie tzw. kwitnienie paznokci lub plamy na skórze to otrzymaliście sygnał, że wasz organizm potrzebuje selenu. Nie czekajcie na atak serca, ale zaaplikujcie sobie jego dodatkową dawkę. Po 3-4 miesiącach plamy znikną i oddalicie od siebie groźbę ataku serca.

Przyczyną zwiększonego poziomu cukru we krwi jest niedobór wanadu i chromu. Kiedy te braki pogłębiają się, stajemy w obliczu zachorowania na cukrzycę.

Oznaką braku cynku jest łysienie. Pogłębianie się tych braków prowadzi do utraty słuchu. Pierwszymi oznakami braku cynku jest utrata poczucia zapachu i smaku.

Aby dostarczyć organizmowi potrzebnych składników musielibyśmy spożywać żywność z odpowiednio czystych ekologicznie plantacji i zjadać je w wielkich ilościach. Codziennie musielibyśmy spożywać kilka kilogramów mieszanki składającej się z 15-20 różnych roślin, owoców, produktów zbożowych i białka. W praktyce jest to wręcz niemożliwe. Niektórzy myślą, że jeśli zjedli paczkę chipsów ziemniaczanych, lub torebkę popcornu, to zjedli warzywa. Teoretycznie jest możliwe, aby wszystkie potrzebne nam dodatki, otrzymywać z naszego codziennego pokarmu. W praktyce jest inaczej. Jeśli twoje życie ma dla ciebie taką wartość jak moje dla mnie, to powinieneś się upewnić, czy pobierasz z pożywienia to wszystko, co jest potrzebne twojemu organizmowi, i czym prędzej uzupełnić dietę suplementami: witaminami i minerałami w tabletkach. Gwarantuje! Gwarantuje, że nie będziecie żyli do 120 czy 140 lat pozostając ciągle w dobrej kondycji, jeśli nie będziecie spożywać odpowiednich ilości i jakości dodatków spożywczych.
Obecnie mamy tragiczna sytuacje, jeśli chodzi o minerały. Witaminy są wytwarzane przez rośliny, minerały - niestety, nie. Pobierane są one przez rośliny z gleb i wód. Bardzo często jednak ich tam nie ma, bowiem gleby są wyjałowione, zanieczyszczone ołowiem, innymi metalami ciężkimi i radioaktywnymi.
W 1936 roku Senat Amerykański na II sesji 74 Kongresu wydał dokument nr 264 stwierdzający, że ziemia w USA jest bardzo uboga, wręcz pozbawiona minerałów. Tak, niestety, dzieje się na całym świecie. Czy sytuacja od 1936 roku poprawiła się? Raczej nie. Wręcz przeciwnie. Podczas sztucznego nawożenia dostarczamy glebie tylko trzy podstawowe składniki: azot, fosfor i potas. Są to składniki potrzebne do wzrostu roślin, co jest szczególnie ważne dla rolników, gdyż żaden rolnik nie zarabia na zawartości witamin w swoich plonach, lecz na ich ilości. Wystarczy 5-10 lat aby przy braku odpowiedniego nawożenia całkowicie wyjałowić glebę z wszystkich znajdujących się tam składników. Jeśli z gleby wyciąga się 60 składników a dostarcza tylko trzy, to ten bilans jest całkowicie zachwiany. Możesz to porównać z twoim kontem w banku. Pomyśl, co stanie się, jeśli będziesz z niego więcej wyciągał niż wkładał. Musimy, zatem uzupełniać nasze pożywienie witaminami i minerałami spożywanymi w innej postaci. Dawniej ludzka dieta bazowała tylko na płodach ziemi, której nie nawożono sztucznymi nawozami. Robiła to za nich natura. Ludzie żyli wśród wielkich rzek, nawadniali swe pola wodami spływającymi z gór. Starożytni modlili się nie tylko o deszcz, ale i o powódź, gdyż dzięki temu gleba była wzbogacana minerałami.

W dalszej części pragnę państwu uświadomić, jakie spustoszenie w organizmie powoduje niedobór minerałów. Brak wapnia może spowodować, czy choćby mieć wpływ na powstawanie aż 140 chorób. Jedną z nich jest reumatyzm. Reumatyzm jest na 10 miejscu wśród chorób powodujących śmierć w USA. W bardzo ciężkich przypadkach wymieniane są pacjentom stawy. Zabieg ten kosztuje a Ameryce około 35 tysięcy dolarów. Ludzie boją się śmierci, więc gotowi są płacić ogromne sumy za leczenie. A przecież wystarczy dostarczyć organizmowi odpowiednią dawkę łatwo przyswajalnego wapnia w tabletkach produkowanych przez firmę zajmującą się dodatkami żywieniowymi. U zwierząt nie ma reumatyzmu. Dlaczego? Bo farmer nie ma 35 tysięcy dolarów, aby zapłacić za operację jednego kolana krowy: Załóżmy, że rolnik wzywa do chorego zwierzęcia specjalistę, czy weterynarza. Ten po zbadaniu stwierdza reumatyzm i mówi: - Jeśli chcesz, to ja ci go zoperuję za 120-140 tysięcy dolarów. W tym momencie farmer wyciąga broń i strzela do byka, czy krowy. Ale tak naprawdę to rolnik nie dopuści do reumatyzmu u swoich zwierząt, dając im po prostu codziennie do paszy wapń. To go kosztuje parę groszy, których niestety człowiek żałuje, aby kupić wapń dla siebie. Również wszelkie bóle kręgosłupa są spowodowane w 90% brakiem wapnia w organizmie. Lekarze przepisują wtedy środki przeciwbólowe, które oszukują ból, ale nie leczą przyczyny. Wyobraź sobie taką sytuację, że dokręciłeś korek wlewu oleju w swoim samochodzie. W czasie jazdy cały olej został wychlapany, a w aucie zapaliła się czerwona lampka. Ponieważ światełko w pewnym sensie zaczyna cię denerwować, więc odcinasz kabelek doprowadzający prąd tej lampki. Jak daleko w ten sposób dojedziesz? Czy nie przypomina ci to sytuacji z tabletkami przeciwbólowymi?

Inną niebezpieczną chorobą, mającą przyczynę w braku wapnia, jest wysokie ciśnienie. Pierwszą rzeczą, którą zaleci lekarz, jest wyeliminowanie z pożywienia soli. A co robią farmerzy hodujący bydło i leśnicy w takich wypadkach? Zawieszają bryły soli kamiennej przy paśnikach. Gdyby farmer tego nie zrobił, to nie wypłaciłby się weterynarzowi. Z badań nad grupą 5 tysięcy nadciśnieniowców, którym na okres 20 lat wyeliminowano z diety sól wynika, że u 99,7% badanych nie miało to wpływu na zmianę ciśnienia. Ciągła obawa, czy przedawkujemy soli wywołuje stres. który znacznie bardziej podwyższa ciśnienie niż mogłaby to uczynić właśnie sól. Drugiej grupie, 5 tysięcy nadciśnieniowców, podawano przez okres 6 tygodni zwiększoną dawkę wapnia i w tym okresie u 86% badanych ciśnienie spadło i uregulowało się. Czy komukolwiek z Was, lekarz przysłał sprostowanie dotyczące zalecenia w sprawie diety? Czy naprawił swój błąd? Czy zalecił zażywanie soli?

Następną chorobą, wynikającą z braku wapnia jest insania. Objawia się ona tym, że człowiek wstaje bardziej zmęczony, niż gdy kładł się spać. Lekarze tradycyjnie przepisują wtedy pigułki nasenne, aby zapewnić mocny, głęboki sen. Około 10 tysięcy ludzi umiera rocznie na skutek przedawkowania środków nasennych. Także nocne skurcze mięśni, to skutek niedoboru wapnia, problemy kobiet w czasie miesiączki, bóle w dolnej części kręgosłupa, na które uskarża się 80% Amerykanów. Jeśli przeanalizujemy choćby te wyżej wymienione choroby, to widzimy, że do ich leczenia potrzebujemy około 15 specjalistów. Ludzie wydają rocznie od 25 do 250 tysięcy dolarów na leczenie, zabiegi i operacje, gdy w większości przypadków można by było to zastąpić stosując odpowiednią dietę bogatą w witaminy i minerały.

Cukrzyca jest w USA chorobą nr 3 jeśli chodzi o przyczynę zgonów. Wywołuje ona jeszcze wiele innych schorzeń i niedomagań, jak ślepota, czy problemy wątrobowe, łącznie z koniecznością transplantacji całego organu. Cukrzycy znacznie krócej żyją. W 1957 roku dowiedziono, że chrom i wanad, występujące jako minerały śladowe, zapobiegają i leczą cukrzycę. W czerwcu 1959 roku miesięcznik Nationale Help przedstawił światu te dwa wyżej wymienione minerały. Według szczegółowych badań Uniwersytetu Medycznego w Vancouver wynika, że w dużym stopniu mogą one zastąpić insulinę. Oczywiście cukrzycy, nie mogą całkowicie porzucić insuliny. Trwa to stopniowo od 4 do 6 miesięcy. Pozytywne skutki oddziaływania tych minerałów odnotowano u tysięcy ludzi chorych na cukrzycę.

Zwróćcie uwagę na fakt, że kiedy zapytacie firmę produkującą karmę dla zwierząt, jakie są w tym jedzeniu suplementy, to okaże się, że jest tam ponad 40 składników odżywczych, witamin i minerałów. W jedzeniu przygotowywanym dla szczurów jest 28 takich składników. Zakładam się z każdym z Was, że nie znajdziecie dziś formuły, jeśli chodzi o zestawy spożywcze dla dzieci, która zawierałaby więcej niż 11 ważnych dla organizmu. suplementów. To wręcz kryminał !!!
Chcę wam jeszcze opowiedzieć o bardzo ciekawym zdarzeniu. Otóż kiedyś, w czasie wykładów w stanie Michigan, poznałem człowieka, który jest właścicielem przenośnych ubikacji. Opowiedział, co w nich znajduje wśród rzeczy nie strawionych przez ludzki żołądek. Zawartość pojemnika przenośnej toalety, zanim zostanie wypuszczona do kanału przechodzi przez filtry, na których zatrzymują się rzucane przez dzieci do muszli kamienie oraz wszelkie nie rozpuszczone sokami żołądkowymi substancje. Mój rozmówca zaprowadził mnie do swojego warsztatu i pokazał stertę czegoś, co nazwał witaminami i minerałami. Zapytałem go skąd on to wie, że to witaminy. Odpowiedział, że na tym jest przecież napisane np. multiwitamina (takiej to, a takiej firmy).
Wiele firm produkuje witaminy, które źle rozpuszczają się zarówno w wodzie, jak i w soku żołądkowym. Jeśli na opakowaniu przeczytacie np. tlenek żelaza Ferryn Acide, czyli po prostu rdza, to nie zawracajcie sobie głowy takimi suplementami i nie obciążajcie nimi żołądka. To nie jest przyswajalne. Lepiej będzie wtedy polizać jakiś zardzewiały płot lub samochód. Właściwą formą żelaza jest Ferrum Ferrudineus. Podobnym przykładem jest Calcium Lacte, czyli wapń, który możemy kupić bardzo tanio w każdej aptece. Jest to źle przyswajalna forma wapnia. Prawidłową formą jest Calcium Magnesium, czyli wapń z udziałem magnezu, który wpływa na prawidłową przyswajalność potrzebnego nam składnika.
Ktoś może uważać, że te składniki możemy zdobywać w sposób naturalny. Są przynajmniej cztery powody, dla których nie możemy asymilować wszystkich potrzebnych składników z pożywienia:
- Musielibyśmy spożywać bardzo duże ilości warzyw i owoców, produktów zbożowych i białka, przy założeniu, że zawierają one właściwe ilości suplementów. Kupowane w sklepach produkty są bardzo ubogie w składniki mineralne, a wręcz pozbawione ich, na co wpływa wiele czynników, m.in.:
- Transport i przechowywanie. Produkty spożywcze często pokonują daleką drogę między producentem a twoim stołem. Podczas tej podróży mogą utracić część zawartych w nich witamin.
- Mycie i gotowanie. Wiele witamin rozpuszczalnych w wodzie jest wrażliwych na działanie wysokiej temperatury, kwasów i związków alkalicznych. Na przykład brokuły mogą utracić 40% witaminy C podczas pierwszych 10 minut gotowania.
- Przetwarzanie. Ceną, jaką płaci nasz organizm za wygodę korzystania z przetworzonej żywności jest gorszy stan odżywienia. Mrożone warzywa często zawierają do 50% mniej witaminy C niż świeże. Mielone ziarno zbóż może utracić do 90% zawartych witamin. Produkty mogą być skażone substancjami rakotwórczymi, co w dobie tak dużego zanieczyszczenia jest wręcz oczywiste. Sklepy ze zdrową żywnością nie zawsze oferują pełnowartościowe produkty. Nie raz są one niewiadomego pochodzenia.
Witaminy i minerały to nie antybiotyk, który bierzesz przez tydzień, gdy jesteś chory, a potem przestajesz. Jeśli chcesz cieszyć się dobrym zdrowiem i kondycją przyjmujesz je stale. Suplementację kończysz, gdy kończy się zapotrzebowanie twego organizmu na tlen.
Jeśli Twoje życie jest dla ciebie ważne, zadbaj o swój organizm, dostarczając mu potrzebnych składników produkowanych przez najlepsze, sprawdzone firmy.
Jest ich bardzo dużo, ale niewiele produkuje naturalne, niesyntetyczne suplementy. Niech cię nie zwiedzie napis na opakowaniu, czy zapewnienie sprzedawcy, że produkt jest w 100% naturalny, bo w USA, Kanadzie i wielu innych państwach jest prawo umieszczania takich napisów, jeśli tylko jeden składnik jest naturalny. Zdarza się również tak, że główne składniki takiego suplementu są naturalne, w 100%, ale aby je połączyć w tabletkę używa się chemicznego lepiszcza, które w dużym lub zupełnym stopniu dyskwalifikuje dany produkt jako naturalny. Podobnie ma się sprawa z barwnikami chemicznymi, dodatkami zapachowymi lub kolorystycznymi. Warto zwrócić na to uwagę przed zakupem, i zażywaniem suplementu. Należy też sprawdzić, czy dana firma posiada własne plantacje, gdzie one się znajdują oraz w jaki sposób są prowadzone uprawy. Firmy, które swoje suplementy produkują z roślin, warzyw i owoców pochodzących z obcych plantacji, nie mają kontroli nad procesem produkcji. Należy poznać historię rozwoju danej firmy i tradycje, jej zaplecze badawcze, system kontroli jakości i wielkość produkcji oraz rynek odbiorców.
Często się słyszy, że zdrowie w naszym życiu jest najważniejsze, ale tak naprawdę niewiele dla niego robimy. Efekty nieprawidłowego odżywiania się, czyli braku odpowiednich witamin i minerałów, dadzą się na pewno odczuć z opóźnieniem kilku lat. Dzisiaj możesz się przed tym ustrzec. Dobre suplementy, witaminy i minerały to najlepsze i najtańsze ubezpieczenie. Dlatego jeszcze dziś powinieneś zacząć zażywać je sam, polecić swojej rodzinie i znajomym. Szczególnie, właśnie dzisiaj przy dużym zanieczyszczeniu środowiska i niewłaściwym odżywianiu się. Chciałbym Wam na zakończenie powiedzieć bardzo ważną rzecz:
Jeżeli Twój lekarz uważa, że dodatkowe zażywanie suplementów nie jest ci potrzebne, lub że znajdziesz je w codziennym pokarmie, szybko zmień lekarza.
Im szybciej tego dokonasz - tym większą masz szansę cieszyć się długim życiem, w zdrowiu i dobrej kondycji.

Czego życzę Ci z całego serca.
dr Joel Wolles