piątek, 14 maja 2010

Porwania przez UFO

Spotkania

I Stopień ogranicza się do obserwacji UFO (w języku polskim NOL – Nieznane Obiekty Latające).
II Stopień oznacza istnienie fizycznych pozostałości zjawiska (wypalona trawa, poparzenia lub inne ślady na ciele)
III Stopień to bezpośredni kontakt z pozaziemskimi istotami.
IV Stopień, czyli tak zwane „wzięcia”....

Kwestia „braci w rozumie” stanowi przedmiot polemik – jedni uznają ich istnienie za naukowy pewnik, inni uśmiechają się z politowaniem. Kością niezgody jest też sprawa stosunku Obcych do Ziemian. Czy są dobroczyńcami, czy wrogami? A może w ich oczach mamy status niższej formy życia? Istnieją czy nie, od sześćdziesięciu lat działają na wyobraźnię ludzi, stając się częścią kultury masowej. Różne wizje Obcych zainspirowały filmy SF, a te przyczyniły się do kształtowania opinii na temat „ufologii” – dziedziny aspirującej do miana poważnej nauki, gromadzącej i analizującej fakty.

Boom rozpoczął się wraz z premierą w 1977 roku „Bliskich Spotkań III Stopnia” Spielberga. Reżyser uczynił prof. Allena Hyneka, wieloletniego badacza UFO, naukowym konsultantem filmu. Widzimy w nim istoty potocznie nazywane „Szarakami”, rzekomo najczęściej wchodzące w interakcje z człowiekiem. Podobnych Obcych oglądamy w popularnym serialu „Gwiezdne Wrota”, który doczekał się już dziewiątego sezonu. W pewnym sensie obrazuje on koszmar każdego obywatela – grupa wojskowych podpisuje traktaty z kosmitami, toczy wojny, w których ważą się losy wielu cywilizacji, a wszystko to za plecami społeczeństwa. Z kolei serial „Mroczne Niebo” znakomicie oddał inny koszmar – ludzi terroryzowanych, porywanych i poddawanych upokarzającym badaniom. Tak odrażające elementy zawiera większość relacji z IV Stopnia Kontaktu.

Najazd na USA

UFO widywano w wielu krajach na różnych kontynentach, jednak najwięcej zgłoszeń odnotowano w USA. Zaczęło się już w latach pięćdziesiątych. W lipcu 1952 roku, tuż przed północą, Ed Nugent, dyżurujący w Air Route Traffic Control, zauważył, że na ekranie radaru pojawiają się kolejne punkty na północny-wschód od bazy Andrews Air Force. Niezwykłe ewolucje i prędkość obiektów (1126 km/h) wykluczały możliwość, że były to samoloty. Zjawisko obserwowano również we wspomnianej bazie wojskowej oraz na wieży National Airport w Waszyngtonie.

Wielu wojskowych i cywilnych pilotów ze zgrozą opisuje spotkania z dziwnymi obiektami. Na ogół są okrągłe i jarzą się na czerwono lub pomarańczowo, przez pewien czas lecą równolegle do samolotu, by nagle uzyskać gigantyczne przyspieszenie i „wystrzelić” pionowo w górę. Jedna z najciekawszych relacji pochodzi od kapitana rezerwy (pilota z ponad dziesięcioletnim stażem) Laurence’a J. Coyne’a i jego załogi.

Osiemnastego października 1973 roku pełnił on funkcję dowódcy helikoptera sanitarnego armii amerykańskiej, który został staranowany przez niezidentyfikowany obiekt. Pomimo braku widocznych uszkodzeń nie działał ani nadajnik, ani odbiornik. Coyne w obawie przed ponowną kolizją usiłował lecieć w dół, lecz zamiast tego w ciągu 2–3 sekund helikopter uniósł się z 1500 na 3800 stóp. Po paru minutach UFO odleciało, a helikopter spokojnie wylądował. Dowództwo usiłowało nakłonić pilota do zmiany zeznań, jednak kapitan odparł lakonicznie, że nie wierzy w „zielone ludziki”, ale czuje się w obowiązku przekazać armii szczegółowy raport o zaistniałej sytuacji... Chwała twardogłowym trepom. Jednak w całej „ufologii” roi się od przypadków mniej szczęśliwych – samolotów, które po prostu zniknęły bez śladu.

Oczywiście, lekarze szukają medycznego wyjaśnienia spotkań pilotów z domniemanymi Obcymi – jedną z możliwości jest hipoksja (niedotlenienie tkanek z powodu rozrzedzenia powietrza), która może wystąpić już na 4000 m n.p.m. Trzeba zaznaczyć, że we wspomnianym przypadku taka ewentualność nie wchodzi w grę.

ImageW tym świetle niezwykle interesujące wydają się wypowiedzi emerytowanych oficerów. Były asystent do spraw specjalnych sekretarza ds. Sił Powietrznych, płk Joseph Bryan, byli dowódcy lotnictwa, gen. por. P.A. de Vallee i płk Jim McAshen, były dowódca wojsk lądowych, płk R.B. Emerson, oraz byli dowódcy marynarki, kontradmirał H.B. Knowles i kontradmirał D.S. Fahrney – wszyscy zgodnie twierdzili, że UFO istnieje, tylko że fakt ten jest ukrywany przed opinią publiczną. Sytuacja rodem z „Gwiezdnych Wrót”. Ale kto by słuchał emerytów... Chyba tylko maniacy Roswell, gdzie rzekomo rozbiło się UFO.

Upiorne pamiątki

W latach pięćdziesiątych w USA zarejestrowano całą masę zeznań o ataku Obcych na pojedyncze osoby. Do lekarzy zgłaszali się poparzeni ludzie, twierdząc, że dokonało tego UFO za pomocą tajemniczych promieni. Opinią publiczną najbardziej wstrząsnęły jednak porwania... bydła i koni. Owe doniesienia pojawiły się w tym samym czasie, a od 1966 roku rozpoczęła się prawdziwa epidemia znikania pewnych części zwierząt. Nieraz wiele kilometrów od gospodarstw znajdowano zwłoki ze starannie zdjętą skórą, z wypreparowanymi genitaliami lub oczami, czasem pozbawione całej głowy.

Najsłynniejsze przypadki „wzięć”

Relacje o porwaniach ludzi zaczęto traktować poważnie od czasu sprawy Betty i Barneya Hillów. Dziewiętnastego września 1961 roku, gdy jechali samochodem przez Góry Białe (USA), nagle ujrzeli „latający spodek”. Podczas ucieczki towarzyszyło im wrażenie osamotnienia, nazywane przez ufologów „Czynnikiem Oz”. Obiekt zniknął, lecz wkrótce zauważyli dziwne ślady na samochodzie. Nie mogli sobie przypomnieć okoliczności ich powstania, na dodatek „zgubili” dwie godziny. Nadeszły lęki i koszmary. Psychiatra A. Simon zastosował wobec Hillów regresję hipnotyczną, obecnie rutynową procedurę w badaniu świadectw ofiar „wzięć”. Na podstawie wywiadu z małżeństwem powstała książka „Przerwana podróż” J. Fullera i paradokument telewizyjny (1975), który wywołał falę doniesień o porwaniach. W ten sposób wypłynęła sprawa drwala Travisa Waltona. Został porażony błękitnym promieniem przez UFO i zniknął na oczach sześciu świadków. Co bardzo nietypowe, mężczyzny nie było pięć dni – na ogół uprowadzeni tracą kilka godzin. Znaleziono go nagiego i odwodnionego w budce telefonicznej na obrzeżach Soltflake.

Najsłynniejszą ofiarą jest jednak Whitley Streiber, autor bestsellera „Wspólnota”. Zawdzięczamy mu opis „Szaraka” – typowego „gatunku” Obcych, który dziś urósł do rangi swoistej ikony. Charakteryzuje ich jasnoszara, bezwłosa skóra, wielkie oczy bez powiek, osadzone „na skos” nieproporcjonalnie dużej głowy, brak nosa, małe usta bez warg i zębów oraz wzrost od 90 do 140 cm. Obcych charakteryzują też zanik systemu trawiennego i telepatyczna komunikacja. W noc „wzięcia”, uprowadzony z własnej sypialni Streiber zaobserwował kilka różnych „gatunków”.

Inne znane relacje pochodzą od George’a Adamskiego, opisującego wycieczki na Marsa, Wenus i Saturna z istotami podobnymi do idealnych ludzi oraz Edwarda Meiera zaprzyjaźnionego z piękną kosmitką Sejamse. Obu zaklasyfikowano jako paranoików. Co ciekawe, Meier dokumentował swe wyprawy – dysponował zdjęciem połączenia Sojuza i Apolla, do którego autorstwa nie przyznali się ani Amerykanie, ani Rosjanie. Te kontakty były dobrowolne i nie łączyły się z eksperymentami medycznymi.

Cechy charakterystyczne porwań
Typowy przebieg: rejestracja niezwykłego światła, obiektu lub hałasu, kontakt wzrokowy z istotą, utrata świadomości lub poczucie wessania przez promień światła na pokład obiektu i wreszcie poddanie zabiegom, o których człowiek nie pamięta w normalnym stanie świadomości. Porwani twierdzą, że kosmici rozbierali ich, kładli na stole lub wewnątrz urządzeń i zbierali próbki z każdego zakamarka ciała, w ogóle nie licząc się z ich uczuciami. Niektórzy mówią o wszczepianiu implantów.

ImageObcy sprawiają wrażenie, że najbardziej interesuje ich genetyka i rozmnażanie, o czym świadczy pobieranie spermy, a w przypadku kobiet badanie jajników i macicy.

Porwanie najczęściej następuje podczas podróży, choć zdarzają się też „domowe wizyty”. Dużo relacji dotyczy uprowadzeń wielokrotnych, od dzieciństwa poprzez różne okresy życia i rozwoju. W trakcie porwania ofiara znajduje się pod całkowitą psychiczną kontrolą, po powrocie ma poczucie „zagubionego czasu”, później ujawniają się niepokój, lęk i koszmary.

W czerwcu 1992 roku w Massachusetts Institute of Technology odbyła się pierwsza naukowa konferencja na temat domniemanych przypadków uprowadzenia przez UFO. Uczestniczyli w niej eksperci, których badania dostarczyły najwięcej świadectw realności fenomenu: Budd Hopkins (praktyk regresji hipnotycznej, przeprowadził jedno z pierwszych śledztw w tej sprawie), dr David Jacobs (historyk z Temple University) i John E. Mack (psychiatra ze Szkoły Medycznej Harvarda). Stwierdzili, że relacje mają wiele punktów wspólnych (łącznie z informacjami służącymi do weryfikacji przypadków, nieujawnianymi opinii publicznej), ponadto na ciałach ofiar wykrywa się nieobecne wcześniej, zagojone blizny oraz wewnętrzne „implanty”. Składają się one z pierwiastków występujących na Ziemi, lecz organizm człowieka nie mógł ich sam wytworzyć.

Argumenty sceptyków

Zdaniem sceptyków Kontakty I, II i III Stopnia to wytwór wyobraźni, masowego złudzenia lub sugestii. Słynne okaleczone zwłoki zwierząt równie dobrze mogli spreparować wariaci albo kryminaliści w celu wywołania masowej histerii. Amerykańscy farmerzy miewali różne pomysły, by wymusić na rządzie korzystne dla siebie ustawy. Fotografie UFO nie stanowią dowodu, ponieważ zbyt łatwo je sfabrykować.

Rewelacje na temat „wzięć” są dyskredytowane zwłaszcza przez środowisko zawodowych psychologów i psychiatrów. Dr Kevin McClure, członek Towarzystwa Badań Psychologicznych twierdzi, że wielu hipnoterapeutów nie ma kwalifikacji. Ci zaś, którzy je posiadają, mogą przypadkiem lub z premedytacją narzucać wspomnienia, zachęcając do wymieniania szczegółów potwierdzających hipotezę porwania poprzez ukierunkowane pytania. Z tego względu zapisy sesji regresji hipnotycznej nie są już dowodami w sprawach sądowych. McClure uważa także, iż „wzięcie” może stanowić efekt syndromu fałszywej pamięci: podświadomość kreuje wspomnienia zastępujące prawdziwą traumę – np. molestowanie seksualne w dzieciństwie. Dr Susan Blackmore sądzi, że doświadczenie „porwania” wynika ze stymulacji płatów skroniowych odgrywających ważną rolę w procesach pamięci. Autorem podobnej teorii jest Albert Buden, który przekonuje, że obserwacja kosmitów to... reakcja alergiczna na elektryczne „zanieczyszczenia” atmosfery stymulujące płaty skroniowe wrażliwych nieszczęśników. Psychologowie twierdzą, że przyczynami „porwań” są: padaczka skroniowa, paraliż przysenny (połowiczne wybudzenie, uczucie zagrożenia plus niemożność ruchu), paranoja, skłonności schizofreniczne lub specyficzny typ osobowości (frustracja, negatywne ustosunkowanie do siebie).

Dr Eve La Plante, specjalistka od zespołu padaczki skroniowej, twierdzi, że autor bestsellerów Whitley Strieber cierpi na tę chorobę. Przejawiał kilka symptomów: jamais vu (przeciwieństwo déja vu), mrowienie, halucynacje, częściową amnezję.

Istnieją wyniki badań przeczące teorii, że ofiary „wzięć” to ludzie chorzy psychicznie. Wciąż nie ma jednoznacznego dowodu ani na rzecz sceptyków, ani entuzjastów. UFO to fenomen powojenny – Carl Gustav Jung uważał, że po prostu narodził się nowy archetyp, dostosowany do racjonalnej ery rozwoju technologicznego. Jeśli jednak relacje są prawdziwe... kontakt IV Stopnia może przydarzyć się każdemu i nie ma przed nim ucieczki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz