piątek, 14 maja 2010

Strefa 51

Area 51 to najbardziej strzeżony obszar w Stanach Zjednoczonych. Według wojska ten potężny obszar na pustyni Nevada w ogóle nie istnieje. Świadkowie mówią że to tam właśnie ląduje UFO i to tam został podpisany traktat o krrl i porozumienie z obcymi. Obserwować Strefę można jedynie ze wzgórz Freedom do których dojechać można autostradą 303 nazywaną "autostradą pozaziemską". Wzdłuż granic Strefy 51 ustawione są tabliczki informujące o tym że wejście grozi śmiercią lub grzywną wysokości 6.000 dolarów. Wejście na Area 51 grozi śmiercią ze względu na "bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych" Area 51 ma również pas startowy długości 9,2 km. i jest to najdłuższy pas startowy na Świecie. Ciekawe jest to że nawet pasażerski Boening737 potrzebuje ok. 3 – 4 km. Pasa. Są ludzie którzy twierdzą że testowany jest tam nowoczesny samolot szpiegowski o nazwie SR-92 AURORA. Jest to samolot osiągający prędkość 5,5 maxymalną, wysokość ponad 60.000 metrów. Jest niewykrywalny dla radaru , podczerwieni i nadfioletu. Kompleks budynków biegnących wzdłuż pasa odpowiada wielkości niewielkiego miasta. Specjalne jednostki policji wojskowej ( Military Police ) patrolują w dzień i w noc strefę wielkości połowy pustyni Nevada. Oficjalna mapa kończy się około 190 km na półnoy zachód od Las Vegas na pustyni Nevada. Mimo że znajduje się tu wiele dróg, przęłęczy, bunkrów, które nie są zaznaczone na żadnej mapie tak jakby na tym obszarze nic się nie znajdowało.

Teren wojskowy. Wejście grozi śmiercią ostrzegają znaki. Wstęp na ten obszar jest całkowicie zabroniony, a przestrzeń powietrzna nad jest najbardziej chronioną w całych Stanach Zjednoczonych. Mowa o terenie Sił Powietrznych Nellis i Bazie Prób Jądrowych częściej zwanych jako "Area 51".Strefa została założona w 1957 roku i funkcjonuje jako tajna baza, w której Zakłady Lotnicze Lockhead udoskonalały samoloty szpiegowskie dla potrzeb CIA. Do dzisiaj testuje się tu najnowocześniejsze amerykańskie uzbrojenie, między innymi przeprowadzono tu próby z bombowcem Stealth. Strefa 51 od zawsze okryta była tajemnicą. Amerykańskie Siły Powietrzne potwierdziły jej istnienie dopiero w 1994 roku. Na podstawie niedawno ujawnionych, dowodów, wydaje się jednak, że ani technologia ani technicy nie są pochodzenia amerykańskiego lecz pozaziemskiego. Od kiedy powstała Area51 obserwowano tam dziwnie wyglądające obiekty latające. Relacje świadków były wyszydzone przez władze, które zaprzeczały, jakoby takie zdarzenia miały kiedykolwiek miejsce. Rząd znalazł się jednak w niezręcznej sytuacji, kiedy jeden z pracowników bazy potwierdził fakty pojawiania się ufo nad Srefą51, a także poinformował, że siły powietrzne Stanów Zjednoczonych korzystały z osiągnięć kosmitów. Robet Bob Lazar, naukowiec, który pracował w Strefie 51 przez 5 miesięcy od grudnia 1988 roku, wystąpił z tymi informacjami w w telewizji maju 1989 roku. Ujawnił, że rząd amerykański przeprowadzał badania na dziewięciu pozaziemskich pojazdach kosmicznych i starał się wykorzystać obcą myśl techniczną. Lazar wystąpił pod pseudonimem "Dennis" , filmowano go w cieniu, a jego głos został zniekształcony. Wszystkie te środki bezpieczeństwa podjęto z powodu pogróżek, jakie otrzymali on i jego żona.

Dziwny światło w rogu. Wygląda to na jakiś wybuch lecz dokładnie niewiadomo co to mogło być.

Te zabiegi nie na wiele się jednak zdały. Po wywiadzie nie tylko wzrosła ilość pogróżek , ale ktoś ostrzelał samochód Lazara. Aby zapobiec kolejnym wypadkom, w listopadzie Lazar ujawnił się. Tym razem opisał ściśle tajny ośrodek S4, znajdujący się nad jeziorem Papoose znajdujący się na obszarze Strefy 51, w którym składowano pozaziemskie pojazdy. Opowiedział on także w jaki sposób został zatrudniony w zespole 22 inżynierów, którzy mieli za zadanie rozpracować sposób działania systemu napędowego statków. Lazar twierdził, że S4 było pozaziemskim kompleksem, który zajmował się całe pasmo górskie. Na początku myślał że styka się z wysoce zaawansowaną technologią ludzką , ale kiedy znalazł się we wnętrzu jednego z pojazdów przekonał się, że jego kształt i wymiary nie mogły być stworzone przez człowieka. Nie było śladu jakichkolwiek złączeń czy spawów, nie było widać żadnych śrub ani nitów mówił Lazar. Wszystko miało miękki i okrągły brzeg, jakby było zrobione z wosku, na chwilę podgrzane, a potem ostudzone. Były tam iluminatory, łuki i malutkie krzesła wystające niewiele więcej niż 30 cm nad podłogę. Sam mechanizm napędowy był wielkości piłki baseballowej i promieniował polem antygrawitacyjnym przez pustą kolumnę, która przebiegała pionowo przez środek statku. Jego podejrzenia stwierdzała dostępna dokumentacja. Zawierała ona zdumiewająca ilość informacji na temat Ufo, wśród których znajdowały się zdjęcia sekcji zwłok małych szarych istot o dużych głowach. Wedłog dokumentów pochodzili oni z systemu gwiezdnego Zeta Reticuli. Lazar napotkał też wzmianki o wypadku w 1979 roku, kiedy to obcy zabili naukowców i funkcjonariuszy na terenie bazy. Wszystko to sprawiło, że Lazar nie miał już wątpliwości, że pracował nad pozaziemskimi statkami, wytworzonymi przez pozaziemską inteligencję z pozaziemskich materiałów.

Lazar kategorycznie nie twierdził, że widział kosmitów na terenie S4.Nie mniej jednak to co widział było dziwne. Przechodząc przez pokój, zauważył kątem oka dwóch męższczyzn ubranych w białe fartuchy spoglądających w dół i rozmawiających z czymś małym o długich rękach. Tylko mi mignęli. Naprawdę nie mam pojęcia co to mogło być mówi Lazar. Opowieści tego człowieka są nieprawdopodobne. ale czy mówił on prawdę ja uważam, że tak. Czy był on wstanie wykorzystać stereotypy o Ufo, latających talerzach i małych szarych ludzików dla potrzeb swoich opowieści? A może jego opowieść jest ich potwierdzeniem. Opowiadania Lazara sączymś wyjątkowym. Według G.Knappa, dziennikarza, który przeprowadzał wywiad z Lazarem, ponad 12 osób potwierdziło jego wersję. Knapp posiada nagrania video z człowiekiem, który kierował kilkoma wielkimi programami wojskowymi w Nellis. Twierdził on, że władze były w posiadaniu obcych maszyn i samych obcych od lat 60.Kaseta ta jednak zostanie wyemitowana po jego śmierci. Żaden z pozostałych świadków nie chce ujawnić swoich danych obawiając się konsekwencji. Inni dzienikarze, którzy chcieli również zając się tematem Strefy 51, napotkali taką samą ścianę srachu.

Jeden z byłych inżynierów, który widział obcy pojazd, sam zgodził się na wystąpienie w telewizji. Kiedy zobaczył że jego dom bez przerwy obserwują mężczyźni w czarnych garniturach, zrezygnował z nabrania. Przed kamerą Lazar sprawia wrażenie spokojnego człowieka. Nie podaje się za eksperta w dziedzinach, na których się zna. Zawsze mówi to samo, co jest rzadkością wśród fałszywych świadków. Powody dla których Lazar ujawnił informacje o strefie 51, są także niejasne. Mówi, że uczynił to, bo uważał, że ukrywanie takich dowodów urągało nauce i obywatelom amerykańskim jednak jego rysunki przedstawiające obce statki kosmiczne zostały sprzedane w formie modelu, tak jak i prawa autorskie do jego opowieści, na podstawie której powstał film. Od tego czasu pojawiło się wiele nowych dokumentów. W 1995 roku w niemieckiej wytwórni filmowej powstał film zatytułowany "Tajemnice Czarnego Świata", który zawierał dalsze dowody potwierdzające opowieści Lazara. Film zawiera wypowiedzi kilku świadków, którzy twierdzą, że coś się dzieje w Strefie 51.Nario Hayakawa z Telewizji Nippon czekał całą noc by uchwycić cień obiektu wznoszącego się ponad Strefą 51.Zarejestrował promieniujące światło ponad górami i widział jak ślizgało się ono na niebie. Analiza filmu wykonana przez specjalistyczne komputery potwierdziła wnioski jakie przedstawił Hayakawa-sfilmowany obiekt z pewnością nie był konwencjonalnym samolotem.

Po lewej: Dokładny widok przedstawiający obszar 51 oraz jezioro Grom.

Wiele innych filmów pokazywało nie więcej to samo-jasny obiekt, który skakał po niebie z niewiarygodną prędkością, wykonując trudne do wyobrażenia manewry. Jeden z takich obiektów zbliżył się do ekipy telewizji NBC. Po powrocie stwierdzono u nich poparzenia popromienne. Ktoś inny rzekomo dostał się do środka bazy S4 i sfilmował pokój pełen pojemników, w których przechowywano zwłoki obcych. A jednak coś się na pewno dzieje daleko w głębi pustyni Nevada. W Strefie 51 powstało conajmniej osiem tzw." Czarnych Programów", twierdzi Jim Goodall, pisarz zajmujący się tematyką lotnictwa. Czarne Programy to super tajne przedsięwzięcia rządowe takie jak np. Bombowiec Stealth, które rocznie pochłaniają podobno 35 miliardów dolarów. Dotyczy to to między innymi bezzałogowych sond, których prędkość i możliwości manewrowe mogą łatwe zamulić laików. Goodall twierdzi, że to nie wszystko. Statki, o których mówi się , są ciche i niewiarygodnie szybkie, tak jak ten, który wyleciał ze Strefy 51 i został później namierzony przez Federalne Centrum Administracji Powietrznej, gdy rozwinął prędkość ponad 16000 km/godz. która okazała się 13-krotnie przekraczającą prędkość dzwięku. Goodall twierdzi, że takie prędkości nie są osiągalne przy zastosowaniu ziemskich technologii. Jeden z byłych pracowników Lockhead, pytany przez Goodalla powiedział: Nad pustynią Nevada latają takie rzeczy, o których George Lucas nawet nie śnił

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz