wtorek, 1 czerwca 2010

Największa relikwia Starego Testamentu. Co się stało z Arką Przymierza?




Jedną z największych zagadek zaprzątającą głowy nie tylko archeologów, ale i wszystkich tych, którzy interesują się tajemnicami przeszłości jest to, co stało się ze starotestamentową Arką Przymierza. Najświętszy symbol przymierza wyznawców judaizmu z Jahwe był drewnianą skrzynią (o wymiarach 140x80x80 cm) obitą złotą blachą. Przechowywano w niej tablice dziesięciu przekazań otrzymane przez Mojżesza od Boga na górze Synaj, jak też inne cenne relikwie.

Według przekazów biblijnych Arka posiadała niezwykłą moc pozwalającą narodowi wybranemu pokonywać wrogów a zbliżać się do niej mogli jedynie arcykapłani, gdyż zwykli śmiertelnicy w zetknięciu z nią ginęli. Służyła też do bezpośredniej komunikacji z Bogiem co zwolennicy bardziej śmiałych teorii biorą za dowód na to, iż w rzeczywistości była skomplikowanym urządzeniem stworzonym przez obcą cywilizację pozaziemską. Jednak jakkolwiek by nie było historycy są zgodni, że jej istnienie było faktem jak też to, że pewnym momencie historii zaginęła i do dziś pozostaje nieodnaleziona.

Jedyne co pozostaje do dziś pewne to historyczny fakt, że Arka Przymierza przechowywana była w Świątyni Salomona, która w 586 roku p.n.e. została zburzona przez Babilończyków. Od tego momentu miejsce jej ukrycia pozostaje nieznane o ile oczywiście nie uzna się, iż została zniszczona pod gruzami świątyni. Przekaz biblijny jednak mówi jasno, iż kapłani ukryli przed najeźdźcami świętą skrzynię w bliżej nieokreślonej grocie a miejsce to ma zostać ujawnione w odpowiednim momencie przez samego Boga.

Istnieje jednak niezliczona ilość teorii sugerujących gdzie należy szukać Arki. Badacze i poszukiwacze sensacji prześcigają się we wskazywaniu miejsc, gdzie rzekomo ma być ukryta. Mówi się o wzgórzu jerozolimskim, o Egipcie, Sudanie a niektórzy starali się ją odnaleźć w Europie, m.in. w podziemiach Watykanu. Jedna z najbardziej znanych teorii, spopularyzowana przede wszystkim przez pisarza Grahama Hancocka wskazuje na Aksum w Etiopii. Wiąże to się z tradycją etiopską i jej powiązaniami z judaizmem. Istotnie, w Aksum znajduje się kościół św. Marii z Syjonu, w którym przechowywana jest pewna skrzynia, o której niewiele wiadomo, poza tym, że dostęp do niej strzeżony jest przez strażnika, który nie dopuszcza do niej nikogo, nawet władców Etiopii. Bardzo możliwe, że w Aksum znajduje się nie tyle sama Arka co jej kopia, bowiem istnieje także teoria, iż czy to żydowscy kapłani czy to Templariusze po zdobyciu Jerozolimy wykonali kilka jej kopii, które obecnie znajdują się w różnych miejscach Bliskiego Wschodu i Europy. Niektórzy twierdzą, że oryginał Arki stanowił część legendarnego skarbu templariuszy.

Tymczasem mało znana pozostaje hipoteza brytyjskiego badacza prof. Tudora Parfitt'a. Jego zdaniem miejsca spoczynku Arki należy rzeczywiście poszukiwać w Afryce jednak nie w etiopskim Aksum lecz wśród ludu Lemba, uważającego się za jedno z zaginionych plemion Izraela. Badania genetyczne wykazały ich powiązania z osobami pochodzenia żydowskiego. Co ciekawe tradycja tego ludu mówi o przedmiocie kultu zwanym "ngoma lungundu", będącym rodzajem bębna. Zgodnie z tradycją, miał on być używany do przechowywania rytualnych obiektów i noszony na drążkach wsuniętych w pierścienie (podobieństwo do roli i zewnętrznego wyglądu Arki Przymierza).

Był to podobnie jak w przypadku Arki Przymierza, przedmiot zbyt święty, aby mógł być stawiany na ziemi lub dotykany przez inne niż kapłani osoby. Posiadał także nadzwyczajną moc potrafiącą niszczyć wrogów. Jeszcze ciekawsze jest to, że sami członkowie starszyzny Lemba utrzymują, że "ngoma" trafiła do nich z Jerozolimy. Wieloletnie poszukiwania Parfitt'a doprowadziły go do jednego z muzeów w Harare, stolicy Zimbabwe gdzie w zakurzonym magazynie natrafił na stary bęben z wypalonym dnem, pozostałościami po nosidłach oraz reliefem w postaci skrzyżowanych trzcin. Kształt bębna, odbiegający od opisanego w Starym Testamencie wyglądu Arki Parfitt tłumaczy tym, iż "ngoma" mogła być jej wariacją przypisaną danej kulturze, poza tym mówi się przecież o licznych kopiach oryginalnej Arki.

Świat naukowy sceptycznie przyjął odkrycia i rewelacje Parfitt'a a poszukiwania tej prawdziwej Arki Przymierza trwają nadal. Wzbudza ona nie tylko uzasadnione zainteresowanie ze względu na niezwykłą wartość historyczną ale też przede wszystkim na drzemiące w niej, legendarne moce. Pozostaje pytanie czy rzeczywiście chcielibyśmy, aby któregoś dnia ktoś wszedł w jej posiadanie a tym samym stał się dysponentem ogromnej władzy a może i bezpośredniej łączności z Bogiem? Pozostaje mieć nadzieję, że Arka dopuści do siebie jedynie osobę do tego wybraną... o ile w ogóle jeszcze istnieje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz