sobota, 30 lipca 2011

BORYS - CHŁOPIEC Z INNEGO ŚWIATA?


Borys nie jest zwyczajnym dzieckiem. To mały geniusz, który kiedyś mieszkał na... Marsie.

Już jako niemowlę wykazywał cechy przyszłego geniuszu. Pierwsze słowo wypowiedział w wieku czterech miesięcy. Po kolejnych czterech miesiącach potrafił już mówić pełnymi zdaniami. Jako półtoraroczne dziecko czytał gazety, jako dwulatek malował abstrakcyjne obrazy. O ile to szybkie dojrzewanie można poczytywać za oznaki rodzącego się geniuszu, o tyle siadanie w pozycji lotosu i medytowanie już niekoniecznie. Równie niezwykła jest próba nawiązania poważnej dyskusji o Wszechświecie przez trzylatka. Matka Borysa wspomina, że potrafił on wtedy nazwać planety Układu Słonecznego, opowiadał też o odległych galaktykach. Pozorne bazgroły na kartce, po dokładnej analizie, okazały się strukturą DNA. Wkrótce też chłopiec zaczął snuć opowieści o życiu na Marsie.


Według Borysa Kiprjanowicza, pochodzi on bowiem z Marsa, a sporą część życia spędził również na Lemurii - mitycznym (przedatlantydzkim) kontynencie zatopionym ponoć na Oceanie Indyjskim (którego zagłady był ponoć świadkiem). Dla nas urodził się w Rosji w 1996 roku. Rodzice chłopca to wykształceni ludzie – matka jest lekarzem, ojciec emerytowanym oficerem.

I choć sceptyczny uśmiech powątpiewania pojawia się na twarzy każdego, kto czyta owe rewelacje, wiele osób, które słyszały opowieści chłopca na żywo przyznaje, że nie mogło się nadziwić, jak tak małe dziecko, mogło posiąść tak skomplikowaną wiedzę o Marsie, kolonizacji innych planet, podróżach w czasie, czy budowie statków kosmicznych. Wszystkie relacje Borysa były nad wyraz dokładne, trudno też, aby nawet przy bogatej wyobraźni, był w stanie z takimi szczegółami ciągnąć długą opowieść. Również język, jakim operuje, spotykamy raczej na wykładach uniwersyteckich, a nie w piaskownicy.

Jak więc wyglądało życie Borysa zanim pojawił się na Ziemi w naszych czasach?


Według chłopca Marsjanie są nieśmiertelni, ich wiek „zatrzymał” się na ziemskich 35 latach. Są bardzo wysocy (mają ponad 8 metrów), pokojowo nastawieni i posiedli wiedzę umożliwiającą im podróże nawet poza granice naszej galaktyki. Niestety, wskutek katastrofy, Mars stracił atmosferę. Ci, którzy przeżyli, mieszkają nadal na tej planecie, w podziemnych miastach i przystosowali się do oddychania dwutlenkiem węgla. Co więcej, tlen przyspiesza w nich obecnie proces starzenia. Swego czasu Marsjanie często odwiedzali Ziemię, a Borys był jednym z pilotów. Również Lemurianie stali na bardzo wysokim poziomie rozwoju. Oprócz Lemurian i Marsjan, którzy według niego byli podobni, opisuje jeszcze jedną rasę – Grajan, o wiele mniejszych, żyjących w innej galaktyce. Była to rasa agresywna, skora do podbojów i przeprowadzania eksperymentów na ludziach.

Opisał także doskonały statek kosmiczny: „Składa się z sześciu warstw. 25% to zewnętrzna warstwa, wykonana z trwałego metalu, 30% - druga,z czegoś podobnego do gumy. Trzecia warstwa obejmuje 30% - po raz kolejny metalowa. Końcowe 5% składa się ze specjalnej warstwy magnetycznej. Jeśli moglibyśmy naładować ją magnetyczną energią, te maszyny byłyby w stanie latać gdziekolwiek we Wszechświecie”.

Chłopak wyróżnia się też ponadprzeciętną wiedzą o kulturze staroegipskiej i cywilizacji Majów. Twierdzi, że wiele z zagadek starych cywilizacji nie zostało jeszcze nawet poznanych, a odpowiedzi na nie kryją się chociażby w starych posągach. Nasza cywilizacja nie jest jednak jeszcze w stanie postawić takich pytań, o znalezieniu na nie odpowiedzi nie mówiąc.



Chłopak przepowiada też przyszłe katastrofy. Zdarza mu się przemówić w języku dziś nieznanym. Zna też odpowiedź na pytanie, czemu ludzie chorują. Otóż nie potrafimy być szczęśliwi… Nie wolno nam myśleć o przeszłości, wspominać tego, co złe, wszystko ułoży się samo, bo każdy z nas pojawił się na tym świecie z konkretną misją do wykonania. Lemurianie wymarli podobno, bo nie potrafili się dalej rozwijać duchowo.



Na pytanie, skąd się wziął w obecnych czasach, Borys odpowiada, że dopiero teraz nastał czas, kiedy mogą się odrodzić tacy jak on. On i dzieci jemu podobne mają bowiem odegrać wielką rolę w czekających Ziemię konfliktach i możliwych zagładach. Dzieci te pojawią się na Ziemi w drodze reinkarnacji. Część z nich ma pochodzić z planety zwanej Proserpina, która rozpadła się miliony lat temu, ale jej mieszkańcy potrafili się teleportować w piąty wymiar.

Naukowcy badający chłopca zakładają, że może on być jednym z „dzieci indigo” (według New Age posiadają one nadnaturalne zdolności). Astronomowie i historycy są zdumieni zarówno wiedzą, jaką posiada tak mały chłopiec, jak i naukowym językiem, którym się posługuje. Z kolei według brytyjskiego ufologa, Johna Pope, wszyscy geniusze są potomkami kosmitów. Około 30-40 tys. lat temu, naszą planetę odwiedziła podobno obca inteligencja, a kosmici mieli dzieci z Ziemiankami.

Wiarygodność chłopca badała także ekipa z Project Camelot. Kilkunastoletni już chłopak, który obecnie uczęszcza do szkoły dla wybitnie uzdolnionych dzieci w Moskwie, wydawał się być nieco znudzony wywiadem, tak jakby zadawane mu pytania były zbyt oczywiste, by zawracać sobie głowę odpowiadaniem na nie. Grzecznie jednak opowiadał i dokładnie przedstawił swoje wspomnienia z poprzedniego życia. Badacze opisali go jako wyjątkowo nieśmiałego, ale z pewnością obdarzonego ponadprzeciętną inteligencją młodego człowieka.

Im jest starszy, tym jednak mniej mówi o dawnym życiu. Rodzice wspominają, że kiedyś czuli się, jakby Borys był istotą pozaziemską próbującą nawiązać kontakt z nimi – dziwnymi ziemianami. O odległych wydarzeniach opowiadał tak, jakby nastąpiły one całkiem niedawno. Matka Borysa twierdzi, że jego pamięć jest fragmentaryczna, co jakiś czas wyjawia nowy fakt, ale zdarza się też, że szybko zapomina niektóre szczegóły, jakby jego umysł był wielkim, zabrudzonym dyskiem, który pilnie potrzebuje defragmentyzacji.

Wyjątkowo pokojowo nastawiony chłopak, który jako maluch powtarzał, że zawsze należy nadstawiać drugi policzek, dziś nie ma już aż tak idealistycznego podejścia do życia. Wyśmiewany przez rówieśników, nierozumiany przez nauczycieli, nauczył się bronić i zamknął się w sobie. Czy to my, Ziemianie, sprawiamy, że niemożliwym jest trzymanie się pierwotnego nastawienia?


źródło: LINK

1 komentarz:

  1. bardzo interesujące.
    A szkoły niszczą indywidualizm i twórczość ..

    OdpowiedzUsuń