środa, 6 maja 2015

Nawiedzony pensjonat - relacja świadka


 


Od bardzo dawna ludzie wierzą, że niektóre miejsca czy domy są nawiedzane przez istoty z za światów. Dużo się słyszy o nawiedzonych domach, zamkach, cz też hotelach.  Obecność ducha może być odczuwana w różny sposób. Czasami w środku nocy dają się słyszeć jęki, zawodzenia, głosy lub kroki. Mieszkańcy nawiedzonego domu mogą widzieć dziwne światła lub mgliste, majaczące kształty. Mogą również napotykać postacie, które wyglądałyby jak zwykli ludzie, gdyby nie to, że brakuje im głów lub że potrafią przenikać przez ściany. Niekiedy niepokojące zjawiska w nawiedzonym domu mogą mieć inny charakter. Pojawiają się na przykład dziwne zapachy, nagłe przeciągi w zamkniętych pokojach, gwałtownie zmienia się temperatura. Czasami światła zapalają się i gasną, a przedmioty poruszają się bez niczyjej pomocy. Czasem siły nadprzyrodzone znikają, gdy wyprowadzi się ktoś z mieszkańców. Kiedy indziej trzeba koniecznie przywołać eksperta, który wie, jak postępować z duchami. Bardzo często okazuje się, że w nawiedzonym miejscu wy¬darzyła się w przeszłości jakaś straszna tragedia.

Na skrzynkę mailową bloga trafiła historia pewnej osoby, która prawdopodobnie miała do czynienia z nawiedzonym pensjonatem/hotelem badz widmem.
Zdarzenie to miało miejsce w 2002 roku na Węgrzech. Oto relacja osoby, która przeżyła dziwne zdarzenie:

Przydarzyło mi się coś takiego kilkanaście lat temu, byłem razem ze znajomym na kilkudniowej wyprawie motocyklowej. W drodze powrotnej do Polski (już w nocy) zatrzymaliśmy się na Węgrzech w starym "pensjonacie", w którym jak się później okazało oprócz nas i właścicielki (bardzo miłej pani około 60 lat) i jej psa nikogo nie było. Po wejściu do pensjonatu (nasz pokój był na I piętrze) rozebraliśmy się z kombinezonów i całego motocyklowego szpeju. Łazienka była wspólna (dla wszystkich pokoi na piętrze), poszedłem się umyć pierwszy. Jak się myłem miałem dziwne wrażenie że nie jestem sam.  Oglądałem się za siebie kilka razy. Ale doszedłem do wniosku że to jakiś absurd.W drodze powrotnej do pokoju usłyszałem na drewnianych schodach obok których przechodziłem kroki. Zatrzymałem się , kroki zbliżały się  do mnie , ale nikogo nie było.  Wyprułem do pokoju. Zamknąłem drzwi za sobą. Nic nie mówiłem koledze, zrzuciłem to  na  zmęczenie w końcu przejechaliśmy jednym ciągiem (przerwy tylko na szybkie tankowanie ) około 1000 km.

Mój kolega poszedł się myć jako drugi, za około  5 minut mój kolega wpadło do pokoju  wystraszony i zdyszany, zamknął za sobą drzwi i przekręcił klucz w zamku. Powiedział że się nie umył, że jest coś nie tak, na korytarzu słyszał kroki a nikogo nie było. Powiedziałem że ja też coś takiego maiłem tylko z krokami na schodach. Nagle usłyszeliśmy głośne wyraźne kroki na korytarzu, które zbliżały się do naszego pokoju. Miałem wrażenie że za drzwiami jest jakaś duża ogromna energia czy coś takiego i jak otworzą się te drzwi, albo my je otworzymy, to będzie po nas – zostaniemy wessani w jakąś dziurę czy coś takiego, ale zaznaczam że to tylko moja imaginacja.
       

Kroki zatrzymały się przed naszymi drzwiami. Klamka w drzwiach zaczęła drżeć klucz też. Patrzyliśmy po sobie i na drzwi.  Nie ukrywam, że zaczęliśmy się bać (aż wstyd o tym pisać ). Wyraziliśmy swoje poglądy w bardzo  nieparlamentarny sposób i mimo paraliżującego strachu (ciężko było się ruszyć ) skoczyliśmy do starej drewnianej ciężkiej szafy i przesunęliśmy ją aby zatarasować drzwi. Miałem wrażenie że za drzwiami jest jakaś energia która się powiększa a cały ten pensjonat zaraz odleci - wystrzeli „w kosmos”. Słyszeliśmy jak drży klamka i klucz w drzwiach. Dosunęliśmy jeszcze do szafy łóżko.

Mieliśmy wrażenie , że wszystkie włosy na naszych ciałach stoją pionowo w górę , a głowa zaraz "odleci". Miałem wrażenie że za drzwiami jest jakaś czeluść i wir. Trwało to może około 3 minuty i zaczęło się wyciszać. Poczułem, że ta energia jakby maleje, jakby się oddalała. Po kilku minutach był już spokój , cisza. Dosunęliśmy jeszcze jedno łózko do szafy pokój był 4 osobowy. I położyliśmy się przy zapalonym świetle. Jakoś w końcu usnęliśmy. Obudziliśmy się około 9 rano. Wszystko było OK.  Odblokowaliśmy drzwi. Umyliśmy się. Nie jedliśmy nic tylko zeszliśmy do recepcji w której była uśmiechnięta Pani, zapłaciliśmy za nocleg i pojechaliśmy dalej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz